
For Greater Glory: the True Story of Cristiada
Reżyseria: Dean Wright (debiut specjalisty od efektów specjalnych: "Władca pierścieni", Opowieści z Narni")
Scenariusz: Michael Love
Produkcja:Meksyk
Zdjęcia: Eduardo Martionez Solares
Muzyka:James Horner ("Breaveheart", "Awatar", "Titanic")
Premiera: Produkcja:
Premiera: 2012
Język: angielski, hiszpański
Ocena: IMDb 6.1/10

Meksyk 1927-1929. Rządzący krajem przez Prezydenta Plutarco Elias Calles

(Ruben Blades)

wprowadzają zakaz wyznawania religii. Kościoły katolickie zostają zamknięte, ksieża rozstrzeliwani

lub wieszani. Po daremnym proteście w formie demonstracji ulicznych, obrońcy wiary decydują się walczyć o nią zbrojnie.
Cristeros (żołnierze Chrystusa)

z prośbą o objęcie dowództwa nad samozwańczą armią

zwracają się do doświadczonego w domowej wojnie przeciwko rewolucji Zapaty, generała Enrique Gorostiera

(Andy Garcia)...

Obejrzałam amerykańską komedie rodziną City Islands i obudził sie we mnie duch kolekcjonera. Kolejne dwa filmy z Andy Garcia to Hawana. Miasto utracone i z ostatniego roku For Geater Glory. The True Story about Cristiada. Obydwa w klimacie wielkich zdarzeń Ameryki Południowej. Historia Cristiady zaskoczyła mnie. Nigdy o niej dotychczas nie słyszałam.

Film jest debiutem Deana Wrighta, nagradzanego twórcy efektów specjalnych w takich filmach jak "Władca pierścieni", Opowieści z Narni"
Właściwie to najbardziej zaciekawił mnie jako ilustracja pewnych faktów historycznych.

Poruszyła mnie sama historia, nawet jeśli chwilami w jej przedstawienie wkradła się naiwność, sentymentalizm i patos.
Na ekranie odtworzono postacie fikcyjne i historyczne: rozstrzelanego księdza Christopha (Peter O'Toole),

generała Victoriano Ramireza, zwanego El Catorce
(Oscar Izaac)

jednego z aktywistów ruchu oporu,Anackleto Gonzales Flores

(Eduardo Verástegui),

który zabijany modlli się za swoich oprawców słowami ostatniej modlitwy Chrystusa: "Wybacz im, bo nie wiedzą, co czynią"
i piętnastoletniego Jose Sanchez del Rio

(Mauricio Kuri),

który torturowany wolał śmierć od zaparcia się Chrystusa.

Osoby te w ostatnim czasie były beatyfikowane przez Jana Pawła II i Benedykta XVI.
W ciekawej psychologicznie sytuacji znajduje się dowodzący armią Cristeros, generał Enrique Gorostieta (Andy Garcia),

ateista, przewodzący obrońcom wiary. W imię wolności i prawa do własnego rozumienia świata i siebie. Także takiego, w którym uznajemy wyższość Boga nad nami.
Lubię Kubańczyka Andy Garcię.

Lubię, więc wiele mu wybaczam. W tej historii jednak drażniły mnie jego mowy przed bitwą a la Braveheart i Gladiator, czy pewne sentymentalne gesty.

Warto jednak poznać tę historię, w wyniku której Meksykowi przybyło 26 (uznanych

rozstrzelanie błogosławionego Miguela Pro
i pewnie wielu bezimiennych) męczenników za wiarę.

Viva el Cristo Rey!
P.S. Dlaczego po angielsku?!

Scenariusz: Michael Love
Produkcja:Meksyk
Zdjęcia: Eduardo Martionez Solares
Muzyka:James Horner ("Breaveheart", "Awatar", "Titanic")
Premiera: Produkcja:
Premiera: 2012
Język: angielski, hiszpański
Ocena: IMDb 6.1/10

Meksyk 1927-1929. Rządzący krajem przez Prezydenta Plutarco Elias Calles

(Ruben Blades)
wprowadzają zakaz wyznawania religii. Kościoły katolickie zostają zamknięte, ksieża rozstrzeliwani

lub wieszani. Po daremnym proteście w formie demonstracji ulicznych, obrońcy wiary decydują się walczyć o nią zbrojnie.
Cristeros (żołnierze Chrystusa)

z prośbą o objęcie dowództwa nad samozwańczą armią

zwracają się do doświadczonego w domowej wojnie przeciwko rewolucji Zapaty, generała Enrique Gorostiera

(Andy Garcia)...

Obejrzałam amerykańską komedie rodziną City Islands i obudził sie we mnie duch kolekcjonera. Kolejne dwa filmy z Andy Garcia to Hawana. Miasto utracone i z ostatniego roku For Geater Glory. The True Story about Cristiada. Obydwa w klimacie wielkich zdarzeń Ameryki Południowej. Historia Cristiady zaskoczyła mnie. Nigdy o niej dotychczas nie słyszałam.

Film jest debiutem Deana Wrighta, nagradzanego twórcy efektów specjalnych w takich filmach jak "Władca pierścieni", Opowieści z Narni"
Właściwie to najbardziej zaciekawił mnie jako ilustracja pewnych faktów historycznych.

Poruszyła mnie sama historia, nawet jeśli chwilami w jej przedstawienie wkradła się naiwność, sentymentalizm i patos.
Na ekranie odtworzono postacie fikcyjne i historyczne: rozstrzelanego księdza Christopha (Peter O'Toole),

generała Victoriano Ramireza, zwanego El Catorce
(Oscar Izaac)
jednego z aktywistów ruchu oporu,Anackleto Gonzales Flores

(Eduardo Verástegui),

który zabijany modlli się za swoich oprawców słowami ostatniej modlitwy Chrystusa: "Wybacz im, bo nie wiedzą, co czynią"
i piętnastoletniego Jose Sanchez del Rio

(Mauricio Kuri),
który torturowany wolał śmierć od zaparcia się Chrystusa.

Osoby te w ostatnim czasie były beatyfikowane przez Jana Pawła II i Benedykta XVI.
W ciekawej psychologicznie sytuacji znajduje się dowodzący armią Cristeros, generał Enrique Gorostieta (Andy Garcia),

ateista, przewodzący obrońcom wiary. W imię wolności i prawa do własnego rozumienia świata i siebie. Także takiego, w którym uznajemy wyższość Boga nad nami.
Lubię Kubańczyka Andy Garcię.

Lubię, więc wiele mu wybaczam. W tej historii jednak drażniły mnie jego mowy przed bitwą a la Braveheart i Gladiator, czy pewne sentymentalne gesty.

Warto jednak poznać tę historię, w wyniku której Meksykowi przybyło 26 (uznanych

rozstrzelanie błogosławionego Miguela Pro
i pewnie wielu bezimiennych) męczenników za wiarę.

Viva el Cristo Rey!
P.S. Dlaczego po angielsku?!

Jeśli chcesz umieścić swój komentarz, skopiuję go pod tekstem. Zapraszam