
Uwięziona w Teheranie - Marina Nemat
Polwen - Polskie Wydawnictwa Encyklopedyczne
2008
oryginał: Prisoner of Tehran 2008
str 334
2008
oryginał: Prisoner of Tehran 2008
str 334
Szesnastolatka, która przeciwko tyranii rewolucji Homeiniego protestuje podczas demonstracji, widzi, jak wojsko zabija bezbronnych ludzi, pisze o tym w szkolnej gazetce, w szkole, w której wszystkich nauczycieli zastąpiono już fanatyczkami religijnymi. Aresztowanie jest kwestią czasu. Wyrok śmierci (w tamtych warunkach) oczywistością.

Jednak na chwilę przed kaźnią, Marina zostaje ocalona przez jednego ze śledczych. Ceną za to jest poczucie zdrady siebie i innych uwięzionych.

iranian.com
Co zwróciło moją uwagę w tej książce?
Znaczenie wiary i modlitwy (Marina jest chrześcijanką) w utrzymaniu nadziei wbrew najgłębszej rozpaczy. Wyprowadzana do więzienia Marina chwyta za różaniec (ja pewnie zabrałabym zdjęcie najbliższych i Biblię).
Z uwagą też śledziłam przedstawiane równolegle z przeżyciami więziennymi
i wspomnieniami szczęśliwych chwil z przeszłości historię zmian dokonywanych w Iranie: narastający bunt przeciw szachowi, zwycięstwo rewolucji islamskiej Homeiniego, powiększająca się tyrania fundamentalistów muzułmańskich - od zakazu muzyki, zachodnich powieści i makijażu po śmierć z powodu mówienia głośno tego, co się myśli.
Wiele faktów szokuje. Strach młodych dziewczyn czekających na wyrok. Bardziej niż śmierci boją się gwałtu, który w oczach ich oprawców ma zapobiec temu, by jako dziewice nie trafiły do raju.
Więzienie - miejsce, gdzie kobiety prowadzone są nie tylko osłonięte hidżabem przed męskimi spojrzeniami, ale i z zawiązanymi oczyma. W ciemności. Jedna z nich walczy o zachowanie tego, kim jest, spisując na swym ciele wspomnienia z przeszłości.
Paradoksem tego miejsca jest to, że tak jak jeden z bohaterów książki, śledczym torturującym oskarżone, może być ktoś, kto za czasów szacha był w tymże wiezieniu torturowany.
Bohaterkę bliską czynią mi jej rosyjskie korzenie. Pisze o nich podkreślając ciągłość rodzinnego cierpienia. Rosyjska rewolucja zniszczyła życie jej babce, islamska Marinie. Łączy mnie z nią też jej miłość do książek, zauroczenie księgarnią z angielskimi książkami. Później niestety ze strachu odwirowanymi na miazgę przez jej matkę w pralce. W taki właśnie sposób rozpadały się kartki ze spisanymi, ważnymi też dla mnie, opowieściami z Narni.
Poruszają mnie szczegóły: imię i nazwisko wypisane markerem na czole - znak skazańca na śmierć. Zanim jego ciało zostanie bezimiennie pogrzebane, na czas strzału ma prawo je mieć na swym czole. Straszne szczegóły. Ale i te niosące nadzieję. To, co Marina wyczytuje u perskich, średniowiecznych poetów: Rumiego,

1207-1273
Hafeza.
Znaczenie wiary i modlitwy (Marina jest chrześcijanką) w utrzymaniu nadziei wbrew najgłębszej rozpaczy. Wyprowadzana do więzienia Marina chwyta za różaniec (ja pewnie zabrałabym zdjęcie najbliższych i Biblię).
Z uwagą też śledziłam przedstawiane równolegle z przeżyciami więziennymi
i wspomnieniami szczęśliwych chwil z przeszłości historię zmian dokonywanych w Iranie: narastający bunt przeciw szachowi, zwycięstwo rewolucji islamskiej Homeiniego, powiększająca się tyrania fundamentalistów muzułmańskich - od zakazu muzyki, zachodnich powieści i makijażu po śmierć z powodu mówienia głośno tego, co się myśli.
Wiele faktów szokuje. Strach młodych dziewczyn czekających na wyrok. Bardziej niż śmierci boją się gwałtu, który w oczach ich oprawców ma zapobiec temu, by jako dziewice nie trafiły do raju.
Więzienie - miejsce, gdzie kobiety prowadzone są nie tylko osłonięte hidżabem przed męskimi spojrzeniami, ale i z zawiązanymi oczyma. W ciemności. Jedna z nich walczy o zachowanie tego, kim jest, spisując na swym ciele wspomnienia z przeszłości.
Paradoksem tego miejsca jest to, że tak jak jeden z bohaterów książki, śledczym torturującym oskarżone, może być ktoś, kto za czasów szacha był w tymże wiezieniu torturowany.
Bohaterkę bliską czynią mi jej rosyjskie korzenie. Pisze o nich podkreślając ciągłość rodzinnego cierpienia. Rosyjska rewolucja zniszczyła życie jej babce, islamska Marinie. Łączy mnie z nią też jej miłość do książek, zauroczenie księgarnią z angielskimi książkami. Później niestety ze strachu odwirowanymi na miazgę przez jej matkę w pralce. W taki właśnie sposób rozpadały się kartki ze spisanymi, ważnymi też dla mnie, opowieściami z Narni.
Poruszają mnie szczegóły: imię i nazwisko wypisane markerem na czole - znak skazańca na śmierć. Zanim jego ciało zostanie bezimiennie pogrzebane, na czas strzału ma prawo je mieć na swym czole. Straszne szczegóły. Ale i te niosące nadzieję. To, co Marina wyczytuje u perskich, średniowiecznych poetów: Rumiego,

1207-1273
1315-1390
ur. 1184
Ogarnij cieniem główkę sieroty, pył z twarzy jej otrzyj, ze stop wyjmij ciernie.
Gdy ujrzysz sierotę z głową schylona, nie całuj w czoło własnego dziecka.
i Sadiego

Zupełnie inny świat, choć ten sam język, w którym Homeini wzywa Irańczyków, by codziennie o 21-j zebrawszy się na dachach domów krzyczeli tłumnie "Śmierć Stanom! Śmierć Izaraelowi!". Jak dalekie jest to od słów z poezji Saadiego:
Ogarnij cieniem główkę sieroty, pył z twarzy jej otrzyj, ze stop wyjmij ciernie.
Gdy ujrzysz sierotę z głową schylona, nie całuj w czoło własnego dziecka.
Marina Nemat opisuje swoją historię wprost, konkretnie, ujmuje mnie szczerością. Sprawia, że czytając ją, jestem w Teheranie pustoszejącym, wypełnionym brodaczami z pałami (Hezbollah), rzucającymi się na kobiety,
którym spod czardoru wymsknął się kosmyk włosów. Słyszę huk bomb wojny między Irakiem a Iranem, widzię matkę bohaterki paskami naklejanymi na szyby chroniącą je od pęknięcia podczas bombardowań.
Ale i w pełnych światłą wspomnieniach z wybrzeża Morza Kaspijskiego,
w niosącej pocieszenie ciszy jazdy na wschód Iranu, przez pustynne okolice.
Co jeszcze mnie uderzyło? Mur milczenia, jaki zapada wokół bohaterki po jej powrocie z wiezienia. Nikt nie pyta. Nikt nie chce wiedzieć, co tam przeżyła. Stąd ta książka, także ze wstrząsającymi faktami na końcu opowiesci - relacja o śmierci w 2003 roku kanadyjskiej fotoreporterki irańskiego pochodzenia aresztowanej podczas filmowania studenckiej manifestacji przed wiezieniem Evin. Zahre Kazemi
zgwałcono i zbito tak, że zmarła.
Jeśli lubicie prawdziwe historie, to mimo, że nie jest to tzw literatura piękna, polecam.
P.S.
A gdzie tu Indie? Marina uczy się w gimnazjum perskich zaratusztrian, z których wywodzą się indyjscy Parsowie.
Węgierscy przodkowie bohaterów w czasie II wojny światowej jako osoby pochodzące z kraju uważanego za sojusznika Niemców, byli wywiezieni z Iranu do obozu dla jeńców wojennych w Indiach.
którym spod czardoru wymsknął się kosmyk włosów. Słyszę huk bomb wojny między Irakiem a Iranem, widzię matkę bohaterki paskami naklejanymi na szyby chroniącą je od pęknięcia podczas bombardowań.
Ale i w pełnych światłą wspomnieniach z wybrzeża Morza Kaspijskiego,

w niosącej pocieszenie ciszy jazdy na wschód Iranu, przez pustynne okolice.
zgwałcono i zbito tak, że zmarła.
Jeśli lubicie prawdziwe historie, to mimo, że nie jest to tzw literatura piękna, polecam.
P.S.
A gdzie tu Indie? Marina uczy się w gimnazjum perskich zaratusztrian, z których wywodzą się indyjscy Parsowie.
Węgierscy przodkowie bohaterów w czasie II wojny światowej jako osoby pochodzące z kraju uważanego za sojusznika Niemców, byli wywiezieni z Iranu do obozu dla jeńców wojennych w Indiach.

