Sloneczniki

Biały zamek - Orhan Pamuk




 Wydawnictwo Literackie
Kraków 2009
tłum. Anna Akbike Sulimowicz
oryg. turecki "Beyaz Kale" 1979

 

XVII wiek. Turcy zajęli wenecką galerę płynącą do Neapolu. Uwolniono tureckich wioślarzy. Włoską załogę rozebrano do naga.

 

Bohater tej opowieści, dwudziestotrzyletni student z Florencji, zaręczony miłośnik książek żegna się ze swoją przeszłością. Teraz jego życiem staje się Turcja.

 

Posiadane książki poddają mu pomysł, by przedstawić się jako medyk. Uwierzono mu. Pozostałych chrześcijan przykuto do wioseł,  jego wezwano przed oblicze paszy. Udaje mu się uleczyć go z duszności, co wyzwala go z kajdan i umożliwia mu u boku doradcy paszy Hodży pracę nad konstrukcją fajerwerków.

  

Pasza daje mu w nagrodę szansę na powrót do domu. Za cenę przyjęcia islamu.
 

Jego odmowa wzbudza gniew władcy. Oddaje go pod całkowitą władzę Hodży. Ich więź jest dziwną więzią -  są do siebie niezwykle podobni, jakby widzieli siebie w lustrze. Obu też zżera żądza wiedzy, ciągła dociekliwość.   
Hodża chce przyswoić sobie całą wiedzę bohatera, zdobytą na uniwersytecie i z książek. Uczą się wzajemnie tureckiego i włoskiego. Prowadzą wspólne badania naukowe, które potem Hodża przedstawi władcy jako własne. Na dworze paszy widok dwóch tak podobnych do siebie mężczyzn budzi niepokój i fascynację. Zajęci konstrukcją wyjątkowo niebezpiecznej broni po raz pierwszy spotykają padyszacha, który lata potem stanie się świadkiem niezwykłej gry między nimi:

 

kto jest kim? Kto nad kim góruje, kto kogo zniewala w ich więzi pana i niewolnika? Przedrzeźniają swoje gesty,czytają w swoich myślach, przejmują je jako swoje, nie rozpoznając własnych. Gra trwa.

 

Z czasem włącza się do niej trzeci gracz - dorosły w między czasie padyszach, który zdaje się o nich więcej niż oni o sobie....


To się bardzo dobrze czyta. Malowniczy świat Turcji XVII wieku i na jego tle tajemnicze, coraz bardziej skomplikowane więzi dwóch mężczyzn. Obydwaj wzajemnie przypierają siebie do muru pytaniami: Kim jestem? Co i kto uczyniło mnie tym, kim jestem w tej chwili? Jak współtworzę tym, jaki jestem kogoś obok mnie. To także moje pytania. Jak byś na nie odpowiedział: jakie miejsca, ludzie, krzywdy i miłości uczyniły cię sobą?
Kogo widzę, gdy patrzę w lustro? - pytają się siebie bohaterowie. Dręczą się wchodzą w ciemność siebie, spisując swoje grzechy. Co było by w moim i Twoim spisie?
Bohaterowie w pewnym momencie skonfrontowani są z dżumą

 
images.fineartamerica.com - "Dżuma" Arnold Bockling

- ze strachem przed drugim człowiekiem, który może być źródłem zarazy, ze strachem przed śmiercią. Postawiono pytanie o to, jak tę zarazę przyjmują chrześcijanie, jak muzułmanie. Na ile nasza wiara uwalnia nas od strachu przed śmiercią?
Obydwoje i Turek i Wenecjanin, pan i jeniec pozostają zarażeni głodem wiedzy, opętani pytaniami. Dręczą siebie, potem znów zafascynowani sobą, wymieniają się ze sobą wspomnieniami. Granica tego gdzie kończy się jeden, a zaczyna drugi zaciera się. Czyż nie jest to też czasem nasza codziennością, w miłości czy w rozżaleniu? Czytając te opowieść doświadczamy ciągłej huśtawki uczuć - lęku, fascynacji, tęsknoty, samotności, obojętności, pogardy. Zmagamy się z pytaniem o tajemnicę naszej tożsamości. Co nas czyni tym, kim jesteśmy? Na ile  tracąc pracę obdarci z roli zawodowej pozostajemy sobą? Na ile starzejąc się: nie rozpoznając już znanej sobie twarzy i nie odnajdując poprzedniej szybkości, wigoru pozostajemy sobą? Na ile pozostalibyśmy sobą tracąc coś z naszych zmysłów: bez nóg, bez wzroku, nagle niemi czy głusi? Czy nadal jesteśmy tym, kim jesteśmy boleśnie doświadczeni zdradą, opuszczeniem, zawiedzeniem w miłości? A może żyjesz życiem swego rodzica, czy bliskiej osoby? Nie swoim.
Ciekawa książka.

P.S. W "Białym zamku" jest też motyw wyprawy tureckiej przeciw Lechistanowi.

CYTATY

"Stambuł wydał mi się piękny, ale żeby cieszyć się jego uroda, trzeba być panem a nie niewolnikiem"



"Tak jak patrząc w lustro człowiek może opisać swoją powierzchowność, tak patrząc w swoje myśli może opisać siebie"

"Stał się taki sam, jak inni. Nie chce się dowiedzieć tego, czego nie wie".

"Od kogo lub  czego, oprócz Boga, czerpie swą moc magnes? Czy istotne jest,w którą stronę obracają się gwiazdy? Czy od niewiernych można się czegoś nauczyć, czy tylko niewierności?"

"Tak jak większości wariatów, wydawało mu się, że jest kimś innym"

"Jeden z cudów, który stworzył Bóg, by złamać pychę człowieka i wykazać jego nikczemność - idealnie zbudowanego karła i bliźniaków podobnych do siebie jak dwie krople wody"

"Wyobrażaliśmy sobie, jak pewnego pięknego dnia stambulczycy wstają ze swych ciepłych posłań zupełnie odmienieni:

 
 nie wiedzą, jak mają nosić ubranie, nie wiedza do czego służą minarety. A może katastrofą staną się dostrzeżenie wyższości tamtych  i próba upodobnienia się do nich?"

"Oddzieliłem się od siebie samego i przyglądałem się sobie z zewnątrz - dokładnie tak, jak to często śniłem. A skoro mogłem się sobie przyglądać, to musiałem być kimś innym. Nie pomyślałem jednak, by sprawdzić, czyją postać przyjąłem, gdyż z przerażeniem patrzyłem na siebie przechodzącego obok i nie dostrzegającego mnie i chciałem, jak najszybciej  do tego siebie dołączyć".

"Uznaliśmy,że początek dobrej opowieści powinien brzmieć jak bajka dla dzieci, środek przypominać senny koszmar, a zakończenie wzruszać jak miłosna historia, w której zakochani się rozstają".

"Abu Ubayda in al- Djarrah (583 - 639) - jeden z dziesięciu wiernych towarzyszy Mahometa, głównodowodzący armii muzułmańskiej za czasów kalifa Omara. W Syrii, gdzie przebywał Ubayda wybuchła zaraza i kalif rozkazał, by Ubayda przyjechał do Medyny, dzięki czemu uniknąłby niebezpieczeństwa, ten jednak odmówił nie chcąc sprzeciwić się woli Bożej, i zmarł na dżumę"

"Zazdrościłem mu, że mnie wyprzedził, że potrafi bawić się strachem - zarówno tym płynącym z zarazy, jak i tym, ukazującym się w lustrze".
 

"Od tego momentu nie chciał już stać się mną i był gotów do końca stać się sobą"

"Widać było po nim pragnienie, które zauważyłem u wszystkich podróżników i które niezmiennie mnie irytowało: pragnienie, aby zostać zadziwionym, bez opuszczania przy tym własnego, stabilnego i bezpiecznego świata".


Tę książkę Orhan Pamuk (ur. 1952, Nobel 2006, autor - "Stambuł', "Śnieg", "Nazywam się czerwień")



 dedykował zmarłej w dziewiętnastym roku życia siostrze bohatera poprzedniej powieści "Dom ciszy".
OP o powieści
"Pomysł,  aby dżumę uczynić papierkiem lakmusowym podziału Wschód Zachód"
"Wszyscy pisarze chcą być kimś innym".