Wygnanie



Reżyseria: Andrej Zwiagincew ("Elena", "Powrót", "Lewiatan")

Sceanriusz: William Saroyan, Artjom Melkumian, Oleg Negin
Muzyka: Andrej Dergachjow, Arvo Part
Obsada: Maria Bonnevie, Konstantin Ławronenko, Aleksander Balujew,
Zdjecia: Michaił Kriczman
Jezyk: rosyjski
Nagrody: 2 nagrody (nagroda w Cannes za rolę - Konstantin Ławronenko, w Moskwie za film), 4 nominacje (nominacja do Złotej Palmy w Cannes za film, Chicago, Cottbus, Europejska nagroda filmowaza zdjęcia)
Tytuły: Izgnanie, The Banishment
Premiera: 2007
Oceny: IMDb 7.5/10



Wiera i Aleks są małżenstwem od wielu lat. Wychowują razem dwoje dzieci: Kira i Jewę.  Aleks ma swoje sprawy, do których żona nie ma dostępu. Wyjeżdża z domu dorabiać, utrzymuje bliskie stosunki z zangażowanym w przestępczy świat bratem Markiem. Wiera ze swej samotności zwierza się ich przyjacielowi Maxowi. W pewne lato, które z dziećmi spędzają na wsi, w rodzinnym domu Aleksa, Wiera oznajmia mu, że spodziewa się kolejnego dziecka...


Pamiętając, w jaki nastrój wprowadził mnie ostatni film Zwiagincewa "Elena", wiedziałam, że i "Wygnanie" lepiej obejrzeć w chwili, gdy stać mnie będzie  na sporą porcję mroku. I rzeczywiście.  Już pierwszy  obraz ciemnego pustkowia, w którym gdzieś daleko pojawia się najdeżdżające auto, przygnębia. Wprowadza nas w niejasną relację braci Marka i Alexa. Mogą na siebie liczyć. Wystarczy im niewiele słów. Rozumieją do razu, że rany Marka nie można zgłaszać do szpitala, że kulę musi wyciągnąc Alex. Przemilczajac to zdarzenie przed żoną. Ta sytuacja wprowadza nas w temat opuszczonego od śmierci ojca rodzinnego domu braci.



Aleks z Wierą i dziećmi jadą na wieś, w miejsce nie widziane przez naście lat, nieznane dzieciom. Mogłyby tu poszukac śladów ojcowskiego dzieciństwa, ale czy są na tyle blisko z ojcem, by chciał je przed nimi odsłonić? Jeśli  nigdy nie zobaczywszy swego dziadka, mogą teraz  tylko próbowac sobie go wyobrazić stojąc przy jego grobie.  Przeżywając dialog z ojcem: "Dlaczego dziadek musiał umrzeć? - Wszyscy umrzemy".

W tym filmie słowa i obrazy zapowiadają kolejne zdarzenia. Przeżywane przez bohaterów w ogromnej oddzielności. Tę samotność podkreślają zdjęcia Michaiła Kriczmana (stałego operatora Zwiagincewa) - ogromne puste przestrzenie stepu,



 łąk, puste drogi, wymarłe miasta z ich przemysłwoym krajobrazem. W tym pustkowiu dom braci, cerkiew.


I niemożnośc przebicia się przez ciszę nawet słowami,



przez oddzielnośc naszych istnień nawet spojrzeniami.



Kamera pokazuje nam widok rodziny jadącej pociągiem na wakacje, mąż przytula śpiącego syna. Żona śpiącą córkę. Kamera przybliża nam ich dłonie obejmujące troskliwie dzieci. Na palcach małżonków ślubne obrączki. Jego oczy zamkniete. Ona uważnie przygląda się jego twarzy. Pod pozorem zwykłych relacji wyczuwamy niepokój, zapowiedź nieszczęścia. Wiadomość o  pojawieniu się na świecie nowego życia, wieść, która powinna budzić radość, rozjaśniać twarze ludzi, mimo słów "przydało by się wam trzecie dziecko, Bóg lubi Trójcę",



wywołuje wątpliwości, lęk, gniew. Rozdziela ludzi, którzy będąc tak blisko siebie odkrywają obcość sobie.



I nie pomoże reką wyciągnięta w kierunku drugiej osoby. Daremność dotyku cudzej twarzy, jeśli brak odpowiedzi.
Słyszymy tu dzieci komentarz do tego, co sie dzieje między rodzicami:


czemu potrafią na siebie krzyczeć, uderzyć siebie, milczeć całymi dniami? Dzieci nie mają na to odpowiedzi. Kir stawia córce sąsiadów i nam pytanie: Kiedy chce ci być samej? Co stoi za tym pragnieniem? Gniew? Smutek?
W pytaniach i odpowiedziach dorosłych niemniej bezradności i zagubienia: "Co masz zrobić? Chcesz, zabij, chcesz, przebacz. Jedno i drugie jest na miejscu."
Jeszcze zanim obejrzałam ten film, trafiłam na wzmiankę zapowioadającą w obrazach tego filmu cytat z  średniowiecznego obrazu Andrei Mantegny "Opłakiwanie martwego Chrystusa"



Oglądajac go jednak, nie zauważyłam tej sceny. Czy zacytowano to w innym filmie Zwiagincewa?

 


Ilu jeszcze rzeczy patrząc nie widzę? Czy obraz sugerował krzyż, jakim dla bohatera


 stała się jego niemożnośc wejścia w bliskość, wyrosła z tego obcość i nieodwracalne wybory pogłebiające krzywdę w relacjach z żoną. Gdy dochodzi do tej krzywdy, jej obrazy przerywane są widokiem dzieci Wiery i Aleksa układajacych u sąsiadów z puzzli obraz Zwiastowania Leonardo da Vinci. Anioł zwiastuje Marii, że pocznie dziecko, które będzie Bogiem.



W tym samym czasie Wiera ma już w sobie dziecko, którego obecność odsłania dramat więzi w małżeństwie bohaterów. Kiedy małżonkowe bezsilni w swym niezrozumieniu siebie wchodzą w zło i krzywdę głębiej, szykujące się do snu dzieci słuchają, jak dziecięcym głosem (jak w "Andreju Rublowie" Tarkowskiego) czytane są im na dobrą noc słowa z Hymnu o miłości świętego Pawła:

Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje.

W oczach wierzącego, na taką miłośc stać nas tylko, gdy oprzemy się na  Miłości, jaką odczuwa Bóg do każdego z nas.

P.S. Wokół tytułu. Czy wiąże się on z tym, że  wyganiamy siebie  z raju sami decydując o tym, co dobre i złe, bez odniesienia do odwiecznych zasad ( w tym nie zabijaj) ?