
Blackmail - gdy każdy każdego
Reż. Abhinay Deo (Delhi Belly, Love Game)
2018
Zdjęcia: Jaz Ozaz
IMDb 7.3/10
czarna komedia
trailer

Dev Kaushal (Irrfan Khan) i Reena (Kirty Kulhari) to małżeństwo bez miłości. Słowa, które padają między nimi dotyczą tylko rachunków. Ciszę miedzy nimi głuszy ciągły dźwięk teelwizora. Rutyna zapewnia smutne bezpieczeństwo ich domu. Z jego strony podglądanie zamiast bliskości.
Dev pracuje w firmie sprzedającej papier toaletowy.

Woli do późna pozostawać w pracy przy grach komputerowych niż wróciwszy do domu przeżywać samotnośc we dwoje.

Pewnego razu jednak namówiony przyz kolegę z pracy

postanawia zaskoczyć żonę kwiatami i wcześniejszym powrotem. Zastaje ją w łóżku z kochankiem (Arunoday Singh). Niezauważony przez nich wychodzi chyłkiem. Decyduje się zacząć szantażować mężczynę,

z którym Reena ma romans. Ale by zdobyć pieniądze na opłacenie szantażysty trzeba zacząć szantażować kolejną osobę, która chce przed kimś coś skryć, a ta z kolei szuka kolejnego obiektu do szantażu...
Irrfan gra jak zwykle świetnie. W milczeniu. Oczyma.

Zaskoczyła mnie obecność wiekowej już przecież Urmili Matondar tylko w kuszącym tańcu.

Zdjęcia Mumbaju i ludzi przeżywających swoją samotność, zawiedzenie, satysfakcję z zemsty - nastrojowe. W tej czarnej czarnej komedii

możemy liczyć na zwroty akcji, na śmiech z tego, co przeszkadza Indiom np. problem czasowych przerw w dostawie wody i łapówkarstwa przedstawiony w żarcie o uzyskanym drogą łapówki zamknięciu dopływu wody w mieście dla wymuszenia wyższego popytu na papier toaletowy, który zastąpi przyjęte w Indiach podmywanie się wodą.
W filmie coś z nastroju z braci Cohen i smak kontrolowanego chaosu, niemniej stanowczo za dużo toaletowego humoru i jak refren powtarza się scena onanizmu bohatera.
Historia naskórkowa, nie będę pamietać, może tylko Irrfana Khana i w tle Mumbaj.
2018
Zdjęcia: Jaz Ozaz
IMDb 7.3/10
czarna komedia
trailer

Dev Kaushal (Irrfan Khan) i Reena (Kirty Kulhari) to małżeństwo bez miłości. Słowa, które padają między nimi dotyczą tylko rachunków. Ciszę miedzy nimi głuszy ciągły dźwięk teelwizora. Rutyna zapewnia smutne bezpieczeństwo ich domu. Z jego strony podglądanie zamiast bliskości.
Dev pracuje w firmie sprzedającej papier toaletowy.

Woli do późna pozostawać w pracy przy grach komputerowych niż wróciwszy do domu przeżywać samotnośc we dwoje.

Pewnego razu jednak namówiony przyz kolegę z pracy

postanawia zaskoczyć żonę kwiatami i wcześniejszym powrotem. Zastaje ją w łóżku z kochankiem (Arunoday Singh). Niezauważony przez nich wychodzi chyłkiem. Decyduje się zacząć szantażować mężczynę,

z którym Reena ma romans. Ale by zdobyć pieniądze na opłacenie szantażysty trzeba zacząć szantażować kolejną osobę, która chce przed kimś coś skryć, a ta z kolei szuka kolejnego obiektu do szantażu...
Irrfan gra jak zwykle świetnie. W milczeniu. Oczyma.
Zaskoczyła mnie obecność wiekowej już przecież Urmili Matondar tylko w kuszącym tańcu.

Zdjęcia Mumbaju i ludzi przeżywających swoją samotność, zawiedzenie, satysfakcję z zemsty - nastrojowe. W tej czarnej czarnej komedii

możemy liczyć na zwroty akcji, na śmiech z tego, co przeszkadza Indiom np. problem czasowych przerw w dostawie wody i łapówkarstwa przedstawiony w żarcie o uzyskanym drogą łapówki zamknięciu dopływu wody w mieście dla wymuszenia wyższego popytu na papier toaletowy, który zastąpi przyjęte w Indiach podmywanie się wodą.
W filmie coś z nastroju z braci Cohen i smak kontrolowanego chaosu, niemniej stanowczo za dużo toaletowego humoru i jak refren powtarza się scena onanizmu bohatera.
Historia naskórkowa, nie będę pamietać, może tylko Irrfana Khana i w tle Mumbaj.