Lewiatan -" Kto się ośmieli go zbudzić? Któż mu wystąpi naprzeciw?"

Reżyseria: Andriej Zwiagincew ('Powrót", "Wygnanie","Elena")
Scenariusz: A. Zwiagincew
Role: Elena Ljadowa,
Język: rosyjski
2014


Lewiatan. przeciwnik Boga, ten,co mąci w sercu utrudniając wybór między dobrem a złem, wspomaga zdradę, odbiera nadzieję.

W tej historii lewiatan to także obraz zniewalającego ludzi systemu. Wspiera on w nich tchórzostwo, wyzwala przemoc.
Bohaterowie tej historii żyją w miejscu, gdzie przyroda

swoim pięknem zapiera oddech. Mimo surowości górskich skał i burzliwej ciemności widzianego  z urwistego zbocza morza. Chłonę to piękno w zdumieniu, dopóki kamera nie przejdzie na to, co zbudowali tu ludzie. Byle jak,

 licząc się z szybkim rozpadem, bez napraw. Szpecąc piękno krajobrazu.
Jednak dom głównego gospodarza zbudowano w miejscu, gdzie rodzina jego zamieszkiwała od pokoleń.  Ma on swój charakter. Rozjaśniona szklana klatka werandy góruje nad wodą,

 

z której sterczą wraki łodzi i kości wieloryba.  To miejsce i tak w cieniu przemijania z kadru na kadr staje się coraz bardziej kruche. Jeśli zapragnie go na centrum handlowo-rekreacyjne ktoś,  kto ma władzę (sprawowaną pod portretem Putina), pieniądze a nawet błogosławieństwo prawosławnego władyki, to bohater będzie miał przeciwko sobie i policję i sąd.

Głównymi oponentami w tej historii wyreżyserowanej przez Andrieja Zwiagincewa,

który poruszył mnie "Wygnaniem" i "Eleną,  są właściciel domu Kola (Alieksiej Sieriebriakow)

 

i szef regionu Wadim (Roman Madjanow).

Przyjechawszy na te ziemie archangielskie aż z Moskwy interesów Koli broni Dmitrij Sielieznow (Władimir Wdowiczenkow) adwokat, przyjaciel z armii.

 Próbując szantażować Wadima  ujawnieniem jego ciemnej przeszłości. Czy sprawiedliwości stanie się zadość? Czy zwycięży przemoc?
Bohaterowie piją tu, na co dzień szklankami, przyciśnięci rozpaczą butelkami. Oddychając beznadzieją.

Zarażając nią swoich synów. Grożąc sobie. Zdradzając siebie nawzajem. Ale i bawiąc się w strzelanie

do portretów niegdysiejszych przywodców Rosji.

Każdy udany strzał nagradzany jest kolejką wódki. Każde niepowodzenie świętowane jest trzema kolejkami.  W tej zabawie słychać rzucona mimochodem  uwagę:

- A obecnych zostawiamy na potem. Na razie niech dojrzewają wisząc na ścianach.

Nie jeden raz obrazy porażały mnie swoim pięknem. I smutkiem. Grupa chłopców wokół ogniska w ruinach cerkwi. Iskierki ognia gasną na twarzach namalowanych na freskach świętych, do których nikt już się nie modli. Ulatując w stronę kopuły, z której nie patrzy już na świat z góry uważne spojrzenie Chrystusa Pantokratora. A gdy nie ma Boga, to wszystko można. Poczynając od krzywdy. Innych i siebie.



Czy jest w tej historii nadzieja?

Może w scenie, gdy widzimy łzę na twarzy kogoś, kto wydaje się być zapitym, stłamszonym przez żonę prostakiem. Tak jakby płakał nad sobą i nad Rosją.

A może w obrazach w cerkwi, gdzie słowa Boga o miłości i prawdzie, która nas wyzwoli, padają z ust obłudnika, który prowokuje tu przemoc. Czy prawdą są słowa, które triumfujący krzywdziciel kieruje w stronę swego synka: Bóg wszystko widzi? Czy nadzieję można wyprowadzić tu ze spojrzenia dziecka i Chrystusa, w którego twarz na ikonie  patrzy ono. Bo nadziei bardzo się chce. Dla uwikłanych w tę historie ludzi i dla Rosji.  Pytającej tu głosami bohaterów: Czy wierzysz w Boga? i Dlaczego, Panie?


 


Cytat:
- Gdzie twój Bóg miłosierny?
- Mój to ze mną, a gdzie twój, to nie wiem.