Sloneczniki

Pyaar Ke Side Effects (Indie 2006 - hindi, bengalski)

Pyaar Ke Side Effects (Indie 2006 - hindi, bengalski)

16-12-2017


Przeniesiony tu z blogu Zahry (valley-of-dance) jej  post  z 8 grudnia 2008 1 października  2008;  w związku z zamknięciem blogów przed onet w styczniu 2018 - w 10 lecie istnienia blogu Zahry.

Produkcja:    Pritish Nandy,  Rangita Pritish Nandy
Reżyseria:    Saket Chaudhary
Scenariusz:    Saket Chaudhary, Pratibha Acharya
Muzyka:    Pritam Chakraborty, Sameeruddin
Obsada:    Rahul Bose, Mallika Sherawat, Ranvir Shorey, Aamir Bashir, Jas Arora
Czas trwania: 126 min.

2006

hindi, bengalski

 

https://resizing.flixster.com/ky3PnI39_CKgtCNmM7JGwt5LOM8=/206x305/v1.bTsxMDkzNTA5OTtqOzE3NjMxOzEyMDA7MTEwOzE1MA


Nikomu nie jest obcy fakt, że płeć piękna – czyli my kobiety – pochodzimy z Wenus , a ta mniej atrakcyjna czyli faceci z Marsa. Wiedzą o tym również twórcy filmu Pyaar Ke Side Effects, którzy w dość zabawny sposób postanowili sprowadzić te dwie jakże odległe planety na Ziemię ;)
A oto w jaki sposób to uczynili…
Pewnego popołudnia podczas meczu Indie kontra Pakistan Trisha (Mallika Sherawat) postanawia oświadczyć się swojemu ukochanemu Sidowi (Rahul Boshe), gdyż z jego strony o takiej propozycji nie ma mowy. Dla niego 30-letniego Dj’a małżeństwo jest sporym wyrzeczeniem. Do czasu oświadczyn był przekonany, że ma bagaż doświadczeń i lata praktyki w rozmawianiu z kobietami. Mylił się. Teraz potrzebuje dobrej rady ze strony wszystkowiedzącej siostry i jej męża pantofla. W dodatku nie ma lekko ze swoim współlokatorem
Balugur’em Narayan ‚Nanoo’ Swami Iyer (Ranvir), którego higiena delikatnie mówiąc pozostawia wiele do rzeczenia…

http://photos1.blogger.com/blogger/34/2761/1600/pkse4.jpg

 


Na ogół alergicznie reaguję na komedie romantyczne, a jak już po nie sięgam to przez wzgląd na obsadę. Rzadko to się zdarza, ale jednak, że z biegiem „kręcącej się taśmy” katar ustępuje i łzawienie ustaje. W tym przypadku o takich dolegliwościach nawet nie było mowy. Fabuła jest tak schematyczna i banalna, że nie powinna niczym zaskoczyć. I nie zaskoczyła. Ale za to jak połaskotała! Uśmiałam się co nie miara. Niezawodne dialogi przy tak banalnym scenariuszu to jak pucharek miodku dla głodnego Kubusia. A dodatkowa świetna czołówka to już uczta w chatce :D

Mimo, że on to „Mr 1,70 m”, a ona nieco wyższa uciekająca panna młoda chemia między bohaterami jest! Różnią się praktycznie wszystkim, ale się kochają. Nie poróżni ich nawet „foliowy” tatuś. Dlaczego? Bo to jest miłość! To się czuje, to się widzi, to się wie.
Rzecz jasna, zawsze pojawi się postać, która zakłóca spokój bogu ducha winnemu widzowi. Takową jest niejaka BabyDoll vol.3.
Męska część widowni pewnie jest w 100% zadowolona, ale żeńska raczej zdegustowana. Nic, takie wydania „mega w mini” też są potrzebne. W końcu film ma trafić do większości, a nie mniejszości.

http://photos1.blogger.com/blogger/34/2761/1600/pkse1.jpg

 


I to co jest tutaj ciekawe – film odniósł sukces mimo, iż dość odważnie pokazuje swawolę młodego pokolenia. Uciekanie ze ślubnego kobierca, drinkowanie z nieznajomym, „zaproszenie na kawę”, niezależna i lepiej zarabiająca kobieta, mężczyzna w roli pantofla, ignorowanie zasad ojca… Przecież to wszystko powinno doprowadzić starsze pokolenie o zawrót głowy! A nie jednak!

  

Rahul po raz kolejny bardzo mile mnie zaskoczył. Wyraźnie jest to aktor nietuzinkowy. Po raz pierwszy spotkałam się z Nim w Chameli i wtedy to otrzymał ode mnie bilecik na dalszą trasę. Po tej komedii już wiem, że w Jego towarzystwie mogę podróżować po każdym gatunku. Mallika po raz kolejny mnie nie oczarowała, ale nie znaczy to, że wypadła słabo, wręcz przeciwnie. Do jednoczesnego uciekania i dąsania się jest wręcz idealna.
Ogólnie wszystko na plus. Niewątpliwie jest to komedia z duszą. Jest przyjemnie, sympatycznie, lekko i muzykalnie. W sam raz dla dobrego samopoczucia.