Sloneczniki

Dwudziesta żona (Indu Sundaresan)

Dwudziesta żona (Indu Sundaresan)

09-02-2013
Świat Książki Warszawa 2003
ang. The Twenthieth Wife 2002
tłum. Maciejka Mazan
str 367

opis Zahry na blogu Świat Indii



Okładka mnie odrzuciła. Słusznie zapachniało romansem w egzotycznych miejscach. Ale czemu nie romans? Ostatnio Indie poznawałam tylko w książkach analizujących ich politykę i ekonomię, więc przyda mi się trochę lekkiej przygody z czasów, które aż proszą się o opisanie, sfilmowanie: lata panowania w Indiach pochodzącej od Czingiz chana i Timura muzułmańskiej dynastii Mogołów. Kiedy dopiero zaczynałam czytać o Indiach, nie mogłam się oderwać od ich historii przedstawionej niezwykle żywo przez Waltera Hansena w "Pawim tronie". Tu język jest bardziej egzaltowany (opowieść zaczyna się od słów "wiatr wył i chłostał ziemię"), ale sama historia i tak mnie wciągnęła. Nawet jeśli czasem krzywiłam buzię na pewne westchnienia i klimacik sercowych uniesień.
To pierwsza książka wychowanej w Indiach, a dziś mieszkającej w Seattle Indu Sundaresan



Ciąg dalszy tej opowieści znajdziemy w "Świecie róż"
I. Sundaresan pisze: "Kiedy myślimy o sześciu wielkich cesarzach mogolskich, to zwykle w następujący sposób: Babar założył cesarstwo,



Humajun je stracił, został wygnany z Indii i powrócił,



 by je odebrać; Akbar, który zasiadł na tronie jako trzynastolatek, skonsolidował kraj;
 


Dżahangir dodał parę królestw do dziedzictwa, jakie zostawił mu ojciec, lecz do legendy przeszedł za sprawą swoich romansów;




Szachdżahan zbudował  w pamięć swojej żony



Tadź Mahal, dzięki któremu otrzymał stałe miejsce w historii; Aurangzeb, który odrzucił tolerancję religijną,



doprowadził do rozpadu cesarstwa". W tej historii mamy Akbara i jego najstarszego syna Salima, latami wyczekiwanego, wymodlonego w pustelni szejka, którą potem Akbar rozbudował w miasto Fatehpur Sikri.
 


Jak pisze autorka, pewnego dnia Akbar opuścił miasto, w którym szczęśliwie wychowywał syna. Podobne opuszczenie zdarzyło się między ojcem a synem. Salim tak bardzo nie mógł się doczekać korony cesarskiej, że zdecydował się zabrać władzę ojcu. Spisek się nie udał, ale na lata poróżnił ich oboje ze sobą. Ta historia wróciła po latach w historii życia Salima. Stawszy się po śmierci ojca cesarzem, który do historii przeszedł jako Dżahangir, musiał on zmierzyć się z próbami obalenia jego władzy przez syna Chusru. Mimo że był on najstarszym synem, tym buntem odebrał sobie możliwość bycia cesarzem Indii po śmierci ojca. W tej historii pojawia się już ktoś, kto obejmie po Dżhangirze władzę nad subkontynentem: Churru dziś znany jako Szachdżahan, który swoje uczucie  do żony i żal po jej śmierci przemienił w symboliczny pomnik miłości grobowiec Tadź Mahal.



 Jego żonę Mumtaz Mahal, która zmarła rodząc mu czternaste dziecko, poznajemy tu jako bohaterkę drugiego planu. Na pierwszym miejscu pojawia się jej ciotka Mehrunissa.



Urodzona na pustyni podczas ucieczki do Indii, z uchodźców perskich, poślubiona perskiemu wojownikowi, a po jego podejrzanej w oczach niektórych śmierci, cesarzowi Indii, Dżahangirowi.



Bracia cesarza, Murad i Danijal, zmarli z przepicia i nadużywania opium. Cesarz też  zmagał się z tymi nałogami, więc jego ostatnia, dwudziesta i ukochana żona zwana potem Nur Dżahan



 miała decydujące znaczenie w rządzeniu Indiami.
Mamy więc w tej książce  skażone pragnieniem władzy relacje między ojcem a synem (nawet w dwóch pokoleniach), kary w postaci oślepiania kogoś, zadeptywania przez słonia,  intrygi w haremie, perską poezję, walki słoni, lekceważenie angielskich kupców, którzy wypraszają u cesarza zgodę na handel w Indiach, obecność na dworze portugalskich jezuitów. Nawrócenie przez nich na chrześcijaństwo książąt bywa korzystne dla innych jako gwarancja wykluczenia ich z walki o tron.  Jesteśmy to w Agrze, to w Fatehpur Sikri, Lahaur, Kandaharze, Kabulu, czy Bengalu. Oczywiście w książce pojawia się wątek miłosny zakochanej od dziecka najpierw w księciu Salimie, potem już w cesarzu Dżahangirze, Persjanki Mehrunissy, wraz z historią jej małżeństwa z Persem Sher Afghanem, który własnymi rękoma zabił tygrysa, dramatem dwukrotnego poronienia, odrzuceniem z powodu długoletniej bezdzietności, radością z narodzin córki Ladli, dla której męża  potem już jako cesarzowa będzie walczyć o tron wzniecając rebelię. I tak to się czyta, wjeżdżając do Indii przez przełęcz Chajberską,



popijając z bohaterami herbatę z imbirem i cynamonem, sypiąc z kolorowego proszku rangoli



Lekko, bez zobowiązań. W podzwanianiu bransoletami. Nawet jeśli w tej historii czasem zapachnie krew i pot. Ten okres mnie na tyle ciekawi, że mimo iż to czytadło, to poszukam "Święta róż", by zobaczyć Mehrunissę już tylko jako cesarzową Nur Dżahan.  Tym bardziej, że autorka pisze bardzo plastycznie, wciągając w akcję.



Z ciekawością czytałam motta przed każdym z rozdziałów - fragmenty z  dzienników cesarza Dżahangira (Tuzuk-i-Janhagiri), "A Dutch Chronicle of mUghal India",  z Muntakhab-ut-Tawarikh, z Alexandra Dow "The History of HIndustan", Beni Prasad "History of Jahangir, Ain-i-Abari, Niccolo Manuccci, Storia do Mogor, The Enmbassy of Sir Thomas Roe to India, The Travels of Pietro della Valle in India. Niestety daremnie potem  szukałam tych książek w moim ulubionym źródełku taniej ksiażki.