Sloneczniki

Cheeni Kum (Indie 2007)

Cheeni Kum (Indie 2007)

15-12-2017

Przeniesiony tu z blogu Zahry (valley-of-dance) jej  post  z 12 lipca 2008;  w związku z zamknięciem blogów przed onet w styczniu 2018 - w 10 lecie istnienia blogu Zahry.

Produkcja:       Sunil Manchanda

Reżyseria:        R.Balki

Scenariusz:      R.Balakrishnan

Muzyka:           Ilayaraja

Obsada:           Amitabh Bachchan, Tabu, Paresh Rawal

Czas trwania:   145 min.

2007

http://valley-of-dance.blog.onet.pl/wp-content/blogs.dir/615084/files/blog_gn_4293578_6109100_tr_cheeni_kum_01.jpg

Powiem tak: jak zobaczysz tytuł Cheeni kum („Bez cukru„), nie zastanawiaj się, siadaj i oglądaj. Dawno nie widziałam tak uroczej i przepełnionej ciepłem komedii romantycznej.

Niewiarygodnie błyskotliwe poczucie humoru, połączona z bezbłędnym aktorstwem to gwarancja udanego filmu. Ten taki jest. Zachwyca od początku do samego końca.

Buddhadev Gupta (Amitabh Bachchan) to surowy i egoistyczny szef, który prowadzi – jak to sam nazywa – „najlepszą indyjską restaurację w Londynie.”  Jest perfekcjonistą,którego zasady i reguły w kuchni są rzeczą świętą. Wyrzuca pracowników z restauracji za malutkie przewinienia i znęca się nad Anglikiem, który nie potrafi wymówić nazwy potraw.

Gdy pewnego dnia turystka z Delhi, Nina Verma (Tabu), odsyła zamówione danie z powrotem do kuchni – uznając, że potrawa jest zbyt słodka, anie powinna taka być – Buddha traktuje to jako śmiertelną zniewagę, ale próbuje jednocześnie być czarujący.  Gdy ten flirt zaczyna przeistaczać się w coś poważniejszego, Buddha musi zmierzyć się z polem minowym jakim jest własna niepewność – jest starszy od Niny o okrągłe 30 lat – i z mającym obsesję na punkcie krykieta jej ojcem, ojcem Gandhiego (Paresh Rawal).  W całej tej przygodzie towarzyszy Buddh’dzie jego niezwykle żywiołowa matka (Zohra Sehgal) i filigranowa dziewczynka nazwana Sexy (Swini Khara), krucha i schorowana istotka mieszkająca tuż za ścianą.


  


Sama myśl romansu starego mężczyzny z młodą kobietą zazwyczaj napawa nas odrazą, jednak Cheeni kum całkowicie odbiega od skojarzeń z niesmakiem i przeszywa widza pozytywnym nastawieniem.  Ten romans jest wiarygodny, gdyż  Nina jest już dorosłą kobietą, a niezdesperowaną i zagubioną nastolatką jak to było w filmie Nishabd; Wchodzi w świat romansu z pełną pewnością siebie, przenikliwością spojrzenia i bez żadnych kompleksów.  A Buddha prawdziwie jej partneruje, nie po ojcowsku, tylko jak na dojrzałego mężczyznę przystało; ma wielkie i oparte na mocnych fundamentach ego, ale w dobrym tonie tego słowa, inie musi zabiegać o zwrócenie na siebie uwagi młodej i jakże atrakcyjnej dziewczyny.  Ta ich dynamiczna siła jest jasna od ich pierwszych wspólnych relacji; Nina mentalnie jest nader rozwinięta,dlatego różnica wiekowa jest tu jak najbardziej zneutralizowana.

   
 

Cheeni kum to nie film o różnicy wieku; stanowi on tylko motyw konfliktu, który zderza się czołowo z niebywałym poczuciem humoru (Buddha usuwający świeczki z tortu, zakup Durex’ów), czy też przekomarzania (Buddha:  „34 – bardzo stara.”  Nina: „64 – bardzo młody.”).  Zabawny jest moment, gdy Nina wyprowadza z błędu Buddę, jakoby był w wieku jej ojca –jest sześć lat starszy.  Kolejną mocną stroną filmu, jest przesłanie jakie niesie dla widza – nie ważny jest wiek,ważne na ile się czujesz – Budda wydaje się być starszy od swojej matki. To ona zagania go na siłownię, ma więcej wigoru, ogląda muskularnych mężczyzn i „Seks w wielkim mieście”. Podczas gdy „starsza pani” szuka młodzieńczych wrażeń,  malutka Sexy, której śmierć puka do drzwi, pragnie obejrzeć „DVD” dla dorosłych, będąc przy tym niebywale bystrą i nader rozwiniętą jak na swój wiek. To właśnie ona stanowi kwintesencję wyrafinowanego smaku tego obrazu. Ta przeurocza mała młoda dama nadaje mu słodyczy, czyni go perfekcyjnym.

Oczywiście bez woskowego melodramatu tu się nie obejdzie. W drugiej połowie filmu, mamy do czynienia z rozłąką, żalem i niepewnością. Ale to w niczym nie przeszkadza. Film ba być w końcu „Bez cukru” a nieprzesłodzony. Tym samym jest odpowiednio doprawiony, dlatego smakuje tak wybornie.

napisy do filmu (moje tłumaczenie)

Parę słów o muzyce:  piosenki Cheeni kum są wkomponowane w akcję, nie ma mowy o przedłużaniu filmu, czy hasaniu wokół drzew – przede wszystkim bohaterowie nie śpiewają.  Tytułowa piosenka niebywale zapada w pamięć, jest lekka i przyjemna. Uważam, że jest to świeży i wspaniały soundtrack, warty posłuchania.

  


.:: Lista utworów ::.
01 – Cheeni Kum – Cheeni Kum
02 – Cheeni Kum -Baatein Hawaa With
03 – Cheeni Kum -Jaane Do Na
04 – Cheeni Kum -Sooni Sooni
05 – Cheeni Kum -Baatein Hawaa Without
06 – Cheeni Kum -Theme Melody
07 – Cheeni Kum -Melody (Saxophone)