Żeglarz na koniu - Irving Stone

Żeglarz na koniu - Irving Stone

22-08-2017
https://cms.antykwariat.waw.pl//mfc/7/e/4/b/4bf8bad91520eb2dfdc488fe8ab854ffc086.jpg

W piwnicy naprzeciwko sopockiego dworca jest mały antykwariat. Półki uginają się pod książkami. Zdają się walić na głowę. Każda z nich za pięć złotych. Leżą, stoją. W ścisku, w chaosie, bałaganie. Nie znajdziesz tu czegoś, czego szukasz. Trzeba zdać się na przypadek. I za sprawą przypadku wyszłam z tego miejsca z nieznanymi mi opowieściami lubianego Balzaka i  ze znaną mi powieścią o Jacku Londonie.

https://www.biography.com/.image/t_share/MTE4MDAzNDEwNjAzODM2OTQy/jack-london-9385499-1-402.jpg

 "Żeglarza na koniu" czytałam wiele lat temu zanurzona w zieleń pewnego lata, odpoczywając od liter w świetle jeziora. Porażona człowiekiem tak żarliwym, który z taką pasją kształtował swój los i przemieniał go w porywającą literaturę. W miarę zbliżania się do końca książki mroczniałam. Jak i on. Coraz bardziej samotny, coraz bardziej oszukany aż po wyliczoną przez siebie śmiertelną dawkę morfiny.  Czterdzieści lat, pięćdziesiąt książek, szesnaście lat pisania.

https://media1.britannica.com/eb-media/03/10203-004-C944275F.jpg
Wczoraj przebiegłam przez tą książkę jeszcze raz ciesząc się powrotem Londona w moje życie,

https://www.counter-currents.com/wp-content/uploads/2017/01/1-12-17-1.jpg

znów stęskniona z powrotem do tego, co pisał. Przed końcem jego życia i książki zatrzymałam się obawiając się, że smutek utrudni mi zasypianie. Doczytałam dopiero dziś. Sto lat minęło od jego śmierci, a za sprawą pióra Irvinga Stone'a, i dziś mogłam znowu opłakać jego odejście. Ciesząc się, że był, że mogę go dalej odnajdować w jego książkach.

Irving Stone

https://i.gr-assets.com/images/S/photo.goodreads.com/hostedimages/1440038880r/15921633.jpg

 pisze w "Żeglarzu na koniu" ("Sailor on Horseback" z 1938 roku, mam przed sobą wygrzebane na półce wydanie z 1976 roku) o życiu Londona

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/8/85/JackLondon02.jpeg

 bardzo sugestywnie, barwnie. Można mu towarzyszyć od pierwszych chwil opuszczenia przez ojca, odnajdowania przyjaciela w ojczymie, w głodzie, w zmaganiu się z morzem podczas wypraw przemytniczych, w śniegach Alaski pośród poszukiwań złota, w dramatycznych relacjach z kobietami, w rozstaniu z żoną, w przeżywaniu utraty więzi z córkami, ale przede wszystkim w pasji pisania. Wdzięczna jestem autorowi za tę biografię, podobnie jak i inne - "Udrękę i ekstazę" o Michale Aniele,

http://www.placefortruth.org/sites/default/files/u144/miguel_angel_por_daniele_da_volterra_detalle_brightened.jpg

"Pasję życia" o van Goghu

https://www.biography.com/.image/c_fill%2Ccs_srgb%2Cg_face%2Ch_170%2Cq_80%2Cw_300/MTQ1NDY4MTI0NTE3Mzc3ODA5/vincent-van-gogh---ear-offering.jpg

 i "Pasje utajone" o Freudzie.

http://www.freud-museum.at/assets/images/b/sigmundfreud-73baddbb.jpg

 To, co łączy te wszystkie książki i opisywane w nich postacie to żarliwość przeżywania życia i przetwarzania go w sztuce  i w terapii.