Dobry Stalin - Wiktor Jerofiejew

Dobry Stalin - Wiktor Jerofiejew

22-10-2016
Wiktora Jerofiejewa

http://www.puzdro.pl/blog/image.php?content=small&id=408

 ( nie mylić z Wieniediktem Jerofiejewem od "Moskwy-Pietuszki") znam z czytanej jednym tchem "Encyklopedii duszy rosyjskiej". "Dobry Stalin" to autobiografia urodzonego w 1947 roku pisarza rosyjskiego. Czy rosyjskiego? Co prawda tytuł oryginału brzmi "Horoszij Stalin", ale sam autor za swoją ojczyznę uznaje zarówno Rosję, jak i Francję, w której z racji ojca dyplomaty spędził dzieciństwo. Bliska mu jest Moskwa, ale i Paryż, w którym studiował. Patrzy na świat z punktu widzenia i Zachodu i Rosji. Dzieciństwo spędził w Paryżu, w czas, gdy jeszcze " nie istniała poprawność polityczna, można więc było się bawić w kowbojów i Indian". Kuszony w Paryżu malarstwem Van Gogha, Modiglianiego i Gauguina.
Jego ojciec obracał się wśród tych, którzy decydowali wówczas o losach Rosji. Osobiście stykał się ze Stalinem

http://ichef-1.bbci.co.uk/news/624/cpsprodpb/C18B/production/_87974594_32be803c-efcf-47ef-9a17-197106074016.jpg

 i Mołotowem,

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/c/c8/Molotov.bra.jpg

kontakt z którym Jerofiejewa komentuje myślą: "Idea długowieczności, jak to nierzadko zdarzało się wśród komunistów, była dla niego funkcją zastępczą nieśmiertelności."
W swojej autobiograficznej książce Jerofiejew zdecydował się pokazać losy swego ojca także z czasu, gdy ten dopiero "zmierzał do chwili, gdy stanie się ojcem" autora. A także czas, gdy uważając, że
-  "Związek Radziecki to Imperium Słowa i Obrazu. Obcokrajowcy z trudem rozumieją, że zasadnicze życie w moim kraju do dziś, pomimo radykalnych zmian istnieje w głowie, w uwewnętrznionej samoakceptacji  obrazów w systemie słowa, a nie w realu. Język - jedyny argument na korzyść istnienia Rosji. Dla partii życiową koniecznością było posiadanie monopolu na słowo, jak na wódkę."
-  już w 1977 roku  Jerofiejew zdecydował się "zbudować literacką bombę jądrową". W 1978  wydał w symbolicznych 12 egzemplarzach  "Almanach wzgardzonej literatury, złożony z utworów zakazanych przez radziecką cenzurę, na zasadzie: Patrzcie, czego oni nie drukuje! Patrzcie, czego boi się władza!. To była jedna chęć zaprezentowania władzy nago". W Almanachu zwanym Metropol  20 autorów z trzech pokoleń prezentowało "odtabuizowany obraz Rosji, z jej religijnymi poszukiwaniami, pijackimi burdami" itd. Najsławniejszym z autorów był  Władimir Wysocki. Mimo pierwotnych deklaracji z tej inicjatywy wycofał się   Trifonow i Okudżawa. Metropol  wysłano na Zachód nie dla druku, ale by uniknąć konfiskaty. Ta decyzja "zabiła jego ojca". Natychmiast odwołano go z placówki dyplomatycznej z Wiednia, odsunęli się od niego przyjaciele. Naciskano go, by przekonał syna do wyrażenia skruchy. Podobała mi się reakcja ojca. Nie przekonany o słuszności pomysłu syna, daleki od jego idei odradził mu skruchę, mówiąc, że za sprawą "Metropolu" w ich rodzinie się pojawił jeden trup - on, ojciec, po skrusze będą dwa trupy - ojciec i syn.


Zdarzało się, że czułam przesyt zajmowaniem się przez autora sobą,  swoim dzieciństwem, swoją rodziną. Chwilami .Niemniej czytałam z ogromną ciekawością, uderzona jego prowokacjami na temat Rosji, relacji rodziców i dzieci, procesu pisania i bycia pisarzem.
A książce - gra z pamięcią. Jerofiejew pisze  to o młodości ojca to o swoim dzieciństwie, to o  współczesności (książkę wydano w 2004 roku). Igra z tą pamięcią: "W noc lania, przypomniałem sobie co zdarzy się wiele lat później".
W formie książki uderza ekspresja:
- "Pamięć podobna jest do trupa ogryzionego przez ukochanego psa. Pozostając samotnie w domu, godzinami wyje ze strachu i głodu, biegając wokół zabitego właściciela, ale głód przezwycięża wierność: objada swojego pana, najpierw ostrożnie, przede wszystkim jego gołe ręce, a potem nie wytrzymuje, rozum mu się mąci i rozrywa go na kawałki, porzucając pyskiem w różne strony, warcząc."
ale i   ironia i dystans w pisaniu:
- "Cisza. Słońce. Łkające polarne noce (już minął na nie sezon, ale zostawmy, żeby było ładniej").
i odniesienia do literatury rosyjskiej:
- Motyw syna-rewolucjonisty i ojca-reakcjonisty występuje  u Turgieniewa, Dostojewskiego i w "Petersburgu" Andreja Białego i w życiu bohatera.
Zdecydowanie warto przeczytać.

CYTATY:


o ROSJI:

http://www.doit.house/landscapes/russia-18.jpg

- "Jeśli nawet jest w rosyjskim świecie coś oryginalnego, to nie smród wódy, lecz punkt przecięcia woli i absurdu, prawa i łaski - tajemnych znaków podskórnego biegu życia."

- "Rosja to zakładniczka tanich paradoksów. Achmatowa pisała,

http://kulturaliberalna.pl/wp-content/uploads/2015/06/Achmatowa_Piwkowska_IKONKA.jpg


 że wiersze rosną na śmieciach".

- "Obecna Rosja przypomina krowę na sznurku, która liberałowie ciągną na Zachodni rynek, a ona się zapiera uważając, że ją tam zhańbią, a może nawet zjedzą."

- "Rosji wykluto oczy; kręciła się w miejscu - to do przodu, to do tyłu."

- "Umarł Stalin i ZSRR zaczął się rozkładać dosłownie następnego dnia...I jakkolwiek kraj zabalsamowano, ten dalej się rozkładał, aż w końcu rozpadł się na cuchnące ochłapy".

- w latach 70-ch - "W sferze literatury sprawy dochodziły do absurdu: wystarczyło w wierszu użyć kilka razy słowa "czarny" i już poetę oskarżano o antypaństwowy pesymizm."

http://www.bachofen-stiftung.ch/img/1305.jpg

O RELACJACH MIĘDZY RODZICAMI A DZIEĆMI:
-"Dzieci zawsze zamykają nasze życie w pułapkę".

https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/236x/b8/ed/bd/b8edbdc90ee0f6880138ba66f91506dd.jpg

- "Jesteśmy właścicielami dzieci, bośmy je urodzili, to jest towar, który tylko my możemy sprzedać, a one z tym nigdy się nie pogodzą. Dzieci zdradzają nas całym swym postępowaniem: modą, tańcem, gustem, językiem, który służy do wykonywania naszego języka. Rodzimy dzieci, aby przedłużyć samych siebie w miłości - dzieci wrzeszczą, przeszkadzają spać, srają w pampersy, chorują. Wychodzimy w nocy i czekamy na nie przy stacji metra, żeby nikt im nie zrobił krzywdy, a one się nas wstydzą".

- "Jesteśmy dla dzieci buforem oddzielającym je od śmierci. One dla nas - nie tylko przedłużeniem rodu, ale też i obietnicą naszej osobistej wieczności, być może nie tak oczywistej, jak wieczność religijna, ale mimo wszystko wieczności. Z punktu widzenia śmierci jako najwyższego kryterium wiarygodności, nasze położenie jest wyraźnie nierówne. Śmierć dziecka zabija rodziców, to zamach na ich nieśmiertelność. Śmierć rodziców - to tylko osobista tragedia człowieka."

- "Zwodzimy jednak los. Wybieramy dzieci, do których nam bliżej, a dzieci przypadkowe, poczęte na boku, często odwracamy na zawsze - nie nadają się do naszej wieczności."

- "Uśmiech rodziców, wychodzących z porodówki - to nie roztropność, za którą trzeba później płacić. Dzieci nie dostrzegają naszych wysiłków - z tą oczywistością przyjdzie nam żyć.Błysk miłości przy stole w dniu naszych urodzin przypomina wyładowanie elektryczne przełożonej żarówki. Rodzicielskie czułostki -"syneczku!" - to ślepa uliczka, erotyzm bez wyjścia. Idzie jedną wielką odjebka, gramy w niej pasywna rolę przedłużenia rodu, od dawien dawna nieświadomego własnej ciągłości. Niepotrzebni - to ostateczna formuła porzucenia rodziców na starość. Nie wykupimy się spadkiem, nawet jeśli się trafił. Krzesła wyrzucone na śmietnik - to wszystko, co po nas zostanie.
Dzieci są nieludzkie. Jesteśmy opętani dozgonnym o nie strachem i bezsensowną dumą, która wybucha w naszych opowieściach o nich, co zawsze z boku wygląda śmiesznie. Rzecz nieprzyjemna, kiedy dzieci wyrastają na tępe i nieładne, ale jeżeli będą zbyt mądre i fortunne, wpędzą nas w kompleksy i staną się sędziami naszych niepowodzeń. Rodzice ukrywają wady swoich dzieci; dzieci z łatwością prowokują rozmowy o wadach swoich rodziców. (...) Dramatyzujemy każdy drobiazg, który przydarzy się dzieciom; one banalizują nasze dramaty, jeśli je w ogóle dostrzegą. Rodzice już wykonali najważniejszą rzecz w swoim życiu - urodzili nas. Cała reszta - jest nieistotna."


O ŚMIERCI:

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/a/af/Arnold_B%C3%B6cklin_-_Die_Toteninsel_II_(Metropolitan_Museum_of_Art).jpg

- "Film amatorski to wojna że śmiercią".

- "Rodzice mnie nie ochrzcili. Babcie nie zaniosły mnie potajemnie do cerkwi. Chrześcijaństwo mnie ominęło. W Związku Radzieckim uważano, że śmierci nie ma. Śmierć to samowolka. Marksistowska filozofia toczyła się obok śmierci, zatykając nos. Zmarłych traktowano skandalicznie, jak dezerterów. "


O BOGU:
"Bóg to nie pułkownik. lubi różnorodność."



O PISANIU I PISARZACH:
- "Żywiołem pisarza jest zdrada... Dostojewski oddał epitafium z nagrobka swojej matki oderwanemu członkowi lichego bohatera:
Spocznijcie miłe prochy
Do radosnego jutra".

- "Pisarz - to czysta kartka papieru. W przeciwnym wypadku - niekończąca się masturbacja".

https://encrypted-tbn2.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQactIQjgPAeaId38OZI8ZiDs_I9LBufs5QDLYbaduuq3LZ-1ai

- "Pisarze to gmatwacze....W trzydziestu procentach pisarz składa się z głębokiego samozadowolenia, w dwudziestu - z instynktu śmierci. Pozostałe pięćdziesiąt to wiara we własną wyjątkowość."



O PAMIĘCI:

https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/236x/d8/e9/1a/d8e91aca433aa2fcffb41295babf03d0.jpg

- "Pamięć przypomina trupa".

- "Pamięć podobna jest do trupa ogryzionego przez ukochanego psa. Pozostając samotnie w domu, godzinami wyje ze strachu i głodu, biegając wokół zabitego właściciela, ale głód przezwycięża wierność: objada swojego pana, najpierw ostrożnie, przede wszystkim jego gołe ręce, a potem nie wytrzymuje, rozum mu się mąci i rozrywa go na kawałki, porzucając pyskiem w różne strony, warcząc."


WSPOMNIENIE STALINIZMU:

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/f/f8/1932_belomorkanal.png/500px-1932_belomorkanal.png

- Kumpel ojca Siergiej za deklamowanie wierszyka
"Stalin, Trocki i Uljanow
 to jest banda chuliganów."   - dostał kaes.
- Kara śmierci za wiersze? - mechanicznie zapytałem.
- Mówiłem mu, żeby nie recytował tych wierszy - odpowiedział ojciec."

- Dziad autora był przesłuchiwany przez Dzierżyńskiego w sprawie złota:

http://i.wp.pl/a/f/jpeg/23333/dzierzynski550.jpeg

"- Bóg z wami! Jakie złoto? I odpowiedź Dzierżyńskiego:
  - Buk nie z nami. Buk jest przeciw nam. Ale my go wykończymy".

- "Mama miała ciekawą pracę. Czytała to, czego innym zabraniano, za co można było być niezwłocznie rozstrzelanym."


O POLSCE:
- "W Polsce wciąż szukałem śladów Zachodu, chodziłem na amerykańskie filmy akcji, czytałem we francuskim centrum kultury czasopisma, ale w końcu okazało się, że zakochałem się właśnie w niej. Pokochałam jej niewidzialna wolność, dumnie wyprężona pierś jej pańskiego charakteru, pomimo skąpstwa społeczeństwa... Rosjanie nierzadko kochają Polskę bez wzajemności."

http://i0.wp.com/historicalbalticmaps.com/wp-content/uploads/2016/09/1874-Ethnographic-Map-of-European-Russia-1.jpg?fit=1024%2C815

"Jeśli pośród wspaniałych ludzi Rosji przykładowo trzech na stu gotowych było podziwiać moje poglądy, to w Polsce bo dokładnie na odwrót"


O CZASIE:
- "Czas, jak dzikie zwierzę, zmienia tereny łowieckie".

- "Z tamtego kąta wieje wiatr starości. ..

http://i.dailymail.co.uk/i/pix/2015/06/21/16/29BEE5DB00000578-3130354-image-a-16_1434898966066.jpg

. Ojciec do tej pory ma na głowie  włosy, nie wyłysiał, ale ma coraz większe luki w pamięci, które nieudolnie maskuje żartami."


O SOBIE:

http://docsag.pl/wp-content/uploads/2016/04/jerofiejew.jpg

- "Zawsze lubiłem być na granicy - między ciepłem a zimnem, między kłamstwie. A prawdą. Próg to moja prawdziwa ojczyzna".


- " Stałem się podobny do krótkiego kursu filozofii dwudziestego wieku. Brakowało mi oparcia. Wszystko było przypadkowe. Tylko cegła spadający na głowę wydawała mi się zjawiskiem uzasadnionym. Nie wiedziałem na czym zawiesić swoją moralność. Runął mój moralizm. Na pierwszym roku studiów chodziłem do biblioteki naukowej - to był mój właściwy uniwersytet.  W szczenięcym zachwycie odkryłem dla siebie filozofię rosyjską od Sołowiowa do Bierdiajewa. Utonąłem w rosyjskim idealizmie. Podobał mi się jego otwarcie użytkowy charakter. W istocie to pseudofilozofia. Nowa była o zbawieniu samego siebie. Przecież tym samym zajmował się Dostojewski".