Kya Dilli Kya Lahore (Indie 2014 - hindi)

Kya Dilli Kya Lahore (Indie 2014 - hindi)

16-08-2016
 - bracia na odległość strzału
Reż. Karan Arora, Vijay Raaz (debiut aktora)
Zdjęcia: Raaj Chakravarti (Awarapan, Maine Gandhi ko Nahin Mara)
Partition  2014
język hindijjjjjj
Muzyka: Sandish Sahndilya (KKKG, Chameli, Road, Jab We Met, Ek Chalis Ki Last Lokal)
IMDb 7.5/10
historyczny dramat wojenny



Vijaya Raaza znam z kilku interesujących filmów, choć najbardziej wrył mi się w pamięć jako organizator monsunowego wesela. Tu debiutuje jako reżyser w historii o zaledwie kilku bohaterach. Przeważnie rozgrywa się ona między dwójką żołnierzy. Rok 1948. Zaledwie rok temu, zanim Anglicy opuścili kolonizowane Indie, wyodrębnili z nich niezależne państwo, muzułmański Pakistan. Ta historia rozgrywa się podczas  pierwszej wojny między tymi bratnimi krajami. Do chwili obecnej Indie walczyły z Pakistanem czterokrotnie. 

 Pakistańczyk Rehmat Ali (Vijay Raaz)

 

 

dostaje od swego oficera rozkaz zdobycia na posterunku granicznym Indii map wykopu tunelu między oddalonym od Delhi o 426 km Lahore. Na posterunku po ataku pakistańskim przy życiu pozostał tylko przerażony kucharz Samarth Pratap (Manu Rishi).

 

 

Dwóch wrogów zaczyna ze sobą dialog.

 

 

Wymieniają się strzałami, przerzucają się słowami. Kule i słowa. Wyzwiska, wzajemne oskarżenia swoich wodzów Nehru i  Jinaha. Ale i ziemniaki rzucane głodnemu. Okazuje się, że muzułmanin Rehmat, po Podziale uchodźca z Delhi mieszka w Lahore, z którego uciekł do Delhi hindus Samarth. Zbliża ich piękna chwila wymiany marzeń.

 

 

Oddaleni od siebie na odległość strzały wspominają znane im obojgu miejsca. Tęsknią za puszczaniem latawców, smakiem posiłków ze straganów ulicznych, poezją którą uwodzili swoje żony. Delhi, za którym tęskni muzułmanin

 

 

to ojczyzna dla hindusa z opuszczonego  Lahore, zaś jego ukochanego Lahore nie może oswoić Rehmat. "Chcesz się zamienić?", żartuje ktoś z nich. To przełożona na dialog dwóch osób tragedia exodusu po Podziale ośmiu milionów ludzi uciekających z ojczystych miejsc do tej części subkontynentu, do której przynależą wyznaniem. W strachu przed pogromami, w których zawinili obie strony.

 

Zapada pełna tęsknoty cisza. Chwyta za gardło.

 

Niemniej film jest zbyt długi, chwilami nuży, bywa przegadany. Podział przebiega tu właściwie nie z powodu granicy, wyznania, nowej tożsamości państwowej, ale między bogatymi i biednymi, tymi, którzy rozkazują

 

 

i tymi, którzy muszą się słuchać, często upokarzani. Sami bohaterowie też temu demonów i władzy i przemocy ulegają. Kolejno doświadczając przewagi nad drugim wykorzystują ją poniżając.

 

Temat Podziału mnie zaciekawił już wcześniej w takich filmach jak Pinjar, Train to Pakistan, Garam Hawa i 1947 - Earth. Temat relacji pakistańsko-indyjskich w Veer-ZaaraKhamosh Paani: Silent Waters. i ostatnio Bajrangi Bhaijaan. Wojen między dwoma bratnimi państwami - w  Border, LOK Kargil, czy Lakshya

Temat wciąż boli Indie i Pakistan, choć rodzą się nowe pokolenia, ludzie, którzy już nie muszą jak bohaterowie tej opowieści być na obczyźnie w nowo powstałej po Podziale ojczynie.

Dobrze, że Vijay Raaz podjął się tak traumatycznego tematu tworząc ten antywojenny film ku jedności Indii i Pakistanu.  Nawet jeśli niektóre sceny mnie raziły lub nużyły. Warto zobaczyć. Jeśli kogoś interesuje temat.