Dziennik 1920 - Izaak Babel

Dziennik 1920 - Izaak Babel

06-05-2016

 

 

 

Niedawno w naszym domu znowu pojawiło się wspomnienie o Izaaku Bablu.



 Za sprawą filmu Pewnego razu w Odessie, którego bohaterem był prawdziwy bandyta odeski, zabity przez bolszewików Miszka Japończyk. Był on prototypem bablowskiego bohatera Beni Krzyka w "Opowiadaniach odeskich".

Izaak Babel urodził się w Odessie.



W żydowskiej rodzinie. Czterdzieści pięć lat później rozstrzelano go w Moskwie. Urodził się jako trzeci syn kupca żydowskiego w dzielnicy odeskiej  Mołdawance,  którą potem rozsławił w "Opowiadaniach odeskich". Mołdawanka w tym czasie była Wieżą Babel narodów: Ukraińców, Mołdawian, Bułgarów, Greków, Ormian,  Rosjan i Żydów. Oprócz Odessy ważnymi miejscami ze względu na naukę był w jego życiu ukraiński Nikołajew, Kijów, Petersburg (mimo, że Żydom w tym czasie nie wolno było osiedlać się w stolicy, Babel miał zgodę na czas nauki). Zaczął publikować opowiadania i rewolucja 1917 przeszkodziła w osądzeniu go z powodu pornografii i literackiego zamachu na podstawy ustrojowe Rosji. Jesienią 1917 roku po walkach na froncie rumuńskim Babel zdezerterował i po rewolucji 1917 zaczął pracować w oddziale CZK. Ze względu na znajomość francuskiego, ukraińskiego, jidisz i rosyjskiego  w służbach specjalnych odpowiedzialnych za wywiad zagraniczny. Wiosną 1920 roku pod rosyjskim nazwiskiem Babel służył jako wojenny korespondent i politruk w armii konnej Budionnego. W walkach czerwonych z białymi. Brał udział w wojnie polsko-sowieckiej.



Z tego czasu pochodzi przedstawiany "Dziennik 1920", który stał się podstawą do napisania "Armii Konnej." Między 1924 a 1928 rokiem trwały w Rosji dyskusje na temat "Armii Konnej".  Wzburzony dowódca armii Budionny nazwał Babla "degeneratem". Stalin zarzucał mu, że "pisze o rzeczach, których nie rozumie" Według pisarza Wiktora Szkłowskiego "Бабель увидел Россию так, как мог увидеть её французский писатель, прикомандированный к армии Наполеон" (Babel zobaczył Rosję tak, jak mógł ją widzieć francuski pisarz dołączony do armii Napoleona). Bronił pisarza Maksym Gorki. Jednak w czasach wielkiego terroru stalinowskiego 1937-38 już go nie publikowano. Pięć lat przed śmiercią był ostatni raz na Zachodzie. Mimo wątpliwości co do tego, co działo się w Rosji, nie pozostał tam. Przygotowywał powieść o tragedii kolektywizacji Ukrainy. Z zabranych podczas aresztowania materiałów przetrwały tylko dwa fragmenty (opowiadania "Колывушка" i "Гапа Гужва"). Zaginęła wówczas też książka o CZK.

Izaaka Babla aresztowano 15  maja 1939 roku,   oskarżono go o szpiegostwo na rzecz Francji,  zniekształcanie literatury pod wpływem trockistów i prowadzenie antysowieckiej propagandy w środowisku literackim Rosji. Torturowany przyznał się. Osiem miesięcy później skazano go na rozstrzelanie. Wyrok wykonano nazajutrz.

Na kilka lat jego imię zniknęło w literaturze radzieckiej. Po rehabilitacji w 1955 roku zaczęto znów wydawać Babla widząc w nim mistrza małej formy.

"Dziennik 1920" przeczytałam jednym tchem. W jeden wieczór. Wstrząśnięta, porażona jego smutkiem i obrazami okrucieństwa z obu stron wojny polsko-radzieckiej 1920 roku. Armia konna, udręczona bezsennością, głodem, brudem, strachem o własne życie, rozbuchaniem okrucieństwa przy zabijaniu wrogów, pastwieniu się na jeńcach, gwałceniu miejscowych kobiet, pogromami na Żydach



 miota się między Brodami, Radziwiłłowem, Leszniowem, Równym, Beresteczkiem  a Laszkowem. Wojna wydaje się nie mieć końca " Czy to możliwe, że będziemy walczyć z całym światem?" pyta przerażony  Babel.



Bezsilny politruk może tylko zapisywać: "Pędzą jeńców, zrywają z nich mundury... tępa nienawiść przesłuchujących, zakrwawiona bielizna rannego, nie dają im pić... Błagamy, aby nie zabijać jeńców...dowódca: dlaczego nie?...przebijani pałaszami, rozstrzeliwani, trupy na trupach, jednego jeszcze obdzierają, drugiego dobijają, jęki, krzyki, charkot... Jakąż to wolność przynosimy, okropieństwo. Przeszukują folwark, wyciągają z ukrycia".

Czasem zdarzają się chwile spokojniejszej melancholii:



- "Polacy nadawali temu wszystkiemu dawno utracony koloryt."

- "Robi się cicho, pożyłby tu człowiek i dociekłby sedna".

Przeważnie jednak obrazom przyrody towarzyszy doświadczenie śmierci:

- "Minął dzień, widziałem śmierć, białe drogi, konie wśród drzew, wschód i zmierzch."



I ono zwycięża:

- "Dwaj goli, usieczeni Polacy o drobnych, pociętych szablą twarzach bieleją w życie na słońcu."

"Szosa, drut kolczasty, wyrąbane lasy i smutek, smutek bez kresu. Nie ma co jeść, nie ma czego się spodziewać, wojna, wszyscy są tak samo źli, tak samo obcy, pełni wrogości, dzicy; a przedtem było tu spokojnie i, co ważniejsze, pełne tradycji życie".

- " Boże, śmierć blisko, nieposkromione okrucieństwo ludzkie."

Jeszcze bardziej upokarzające jest bezsilne patrzenie na gwałt:

- o pięknej żydowskiej dziewczynie: "Łomotali w nocy, wyrywali że snu, gmerali tu najpierw Polacy, potem Kozacy, bezustanne wymioty, aż wyzionęła ducha"

- "Wczoraj byli tu Kozacy esaula Jakowlewa. (biali Kozacy dońscy, po stronie polskiej). Urządzili pogrom.



Piętnaście zabitych: 70-letni Icek Galer, Dawid Zyk - 45-letni szansa, jego żona, 15-letniua córka, Dawid Tekst, rzezak, jego żona. Ładna, nasamprzód ją zgwałcili... Wynoszą zwłoki; mieszkańcy w ciągłym strachu, panika. Co najbardziej uderza - to obojętność naszych, obdzierają trupy, gdziekolwiek przyjdą.
Ta sama nienawiść, ci sami Kozacy, ta sama srogość, a prawda, wojska są przecież różne - ale to brednie. Życie tych miasteczek. Nie ma dla nich ratunku. Wszystko idzie w ruinę - Polacy też nie dali im spokoju. Dziewczęta i kobiety ledwie powłóczą nogami."

Babel w miarę wojny - coraz bardziej rozczarowany do rewolucji:

- "Całe to wojactwo - aksamit na czapkach, gwałty, czupryny, bitwy, rewolucja i syfilis".

- " Zapłakane baby, rozdeptane drogi, niskie zboża, brak słońca, księża w szerokoskrzydlych kapeluszach - bez świątyń. Jak mierzą ci wszyscy od przebudowy życia."

- " Dlaczego nie opuszcza mnie ten ciężki smutek? Dlatego, że daleko od domu, dlatego, że obracamy wszystko w ruinę, idziemy jak wicher, jak lawa, znienawidzeni przez wszystkich, życie się rozpada, jestem na wielkiej, niekończącej się stypie."

- W ruinach kościoła: "Bestie, przyszli, żeby nagrabić, to takie proste; idą w gruzy stare bóstwa"

Dość ma też samej wojny:

- "W całej tej historii najbardziej mi szkoda nie dopitej herbaty, dziwne jak mi szkoda. Myślę o tym całą noc i nienawidzę wojny".

Dość ma bezmyślnego zniszczenia:

- "Zniszczony, zapaskudzony sad, tu kwaterował sztrab Budionnego, roztrzaskany, spalony ul, ten straszny, barbarzyński obyczaj - zostały mi w pamięci połamane ramki, tysiące pszczół, buczących i tłukących się o rozbity ul, ich wzburzone roje."

Także w imieniu koni:

- "Pojąłem wreszcie, czym jest koń dla Kozaka i dla kawalerzystów.


Spieszeni jeźdźcy na pylistych, rozpalonych drogach, siodła w rękach, śpią jak zabici na cudzych podwodach, wszędzie gnijące ścierwa końskie, mówi się tylko o koniach, zwyczajowe zamiany, hazard, koń - męczennik, koń - cierpiętnik, epopeje o koniach, sam przesiąkłem tymi uczuciami, żal koni przy każdym przemarszu."


Babel, Żyd ukryty w Armii Konnej  pod rosyjskim nazwiskiem, ktoś, kto pisze o sobie "jestem obcy",  przeżywa głęboko los krzywdzonych przez obie strony wojny Żydów:

- "Matka płacze w takt modlitwy, opowiada, stoimy przy stole, już dwa miesiące młóci mnie nieszczęście"

Tęskni za Odessą, boi się o swoich:

- "Smutne nowiny z Odessy. Nie dają odetchnąć. Co z ojcem? Czy mu wszystko zabrali? Trzeba pomyśleć o domowych sprawach."


W książce notatki do opowiadań zebranych potem w "Armii Konnej".  Czytając je, myślałam o piętnastu teczkach, jedenastu zeszytach i siedmiu notesach, które po aresztowaniu Babla zniknęły w czeluściach CZK.
Babla notatki z myślą o pisaniu:

- "Dobrze przyjrzeć się działalności specoddzialu, rewtrybunału" (dwadzieścia lat potem przyjrzał mu się z pozycji ofiary)
- "Żeby tylko nie zapomnieć tego popa z Laszkowa; nieogolony, poczciwy, wykształcony, może i pazerny, ale co to za pazerność - kura, kaczka, domostwo, żył, jak należy".


W książce czarno-białe zdjęcia z wojny, z przeprawy przez Dniepr, obrazy taczanek, portrety tych, co zginęli na tej wojnie np.

- Bogenbarda (kapitana armii carskiej, potem na służbie  czerwonych, zginął w 1921 roku w walkach z Machno), Leckiego, Perelsona, który zginął na froncie polskim, Budionnego



 i Oleko   Dundicza, który zginął pod Równem w 1920 roku.


W książce informacje dotyczące wojny polsko-radzieckiej i walk między czerwonymi i białymi. Wśród nich zaskakuje mnie wiadomość o tym, że zignorowanie przez Stalina rozkazu naczelnego dowódcy Lwa  Trockiego żądającego wspomożenia Michaiła Tucharzewskiego w bitwie warszawskiej ułatwiło kontrofensywę Piłsudskiego znad Wieprza.


Dodatkowym atutem jest styl pisania Babla. Oszczędny, zwięzły. Przejmujący:

 - "Kurz jest majestatycznym składnikiem naszej wojny."
- "I oto przychodzi potężny deszcz - prawdziwy zwycięzca."

Buchbuchbicher - recenzja