Walet Pikowy – Boris Akunin

Walet Pikowy – Boris Akunin

19-02-2016
Akunina znam tylko z "Pór roku" (powieści napisanej pod pseudonimem Anny Borisowej) i adaptacji filmowej "Radcy stanu"."Walet Pikowy" to króciutka, 141-stronicowa powieść napisana żartobliwie, z sugestywnymi postaciami bohaterów, zabawną intrygą, przebierankami i zwrotami akcji. Chętnie pobyłam, dzięki Borisowi Akuninowi,



w świecie carskiej Rosji,



przyglądając się pojedynkowi dwóch osób: oszusta, który swoje zuchwałe i przemyślane akcje pieczętuje wizytówką w postaci karty z waletem pikowym i demaskującego go detektywa Fandorina.
Kolejnym bohaterem opowieści jest pomocnik agenta, którego Akunin przedstawia nam tymi słowami: "Na całym bożym świecie nie było człowieka bardziej nieszczęsnego niż Anisij Tulipanów. No może gdzieś w Czarnej Afryce czy innej Patagonii, ale bliżej - co to, to nie". I temu właśnie nieszczęśnikowi zdarzy się nad ikoną Matki Boskiej Pocieszycielki Strapionych zobaczyć białego gołębia - znak cudownej odmiany życia. I rzeczywiście z osoby w oczach innych i swoich nieważnej staje się on szanowanym pomocnikiem Fandorina, uczestniczy w zaskakujących zdarzeniach, demaskuje cudze maski sam przyjmując też dla śledztwa różne rolę, wymagające zmiany tożsamości. Doceniony przez Fandorina za opiekę nad upośledzoną siostrą słowami "Bóg dał panu fundament na całe życie".



Akunin przedstawia nam swych bohaterów przeplatając rozdziały poświęcone Anisijowi i Fandorinowi z tymi, w których autor wtajemnicza nas w myśli i zamiary Momusa. Imię to wywodzi się z greckiej mitologii i oznacza syna Nocy, prześmiewcę i złośliwca. I kimś takim jest tytułowy Walet Pikowy, który swoje oszustwa zaczął od opanowania do mistrzostwa sztuki słuchania, aby poznawszy ludzi umieć im się spodobać po to. Po to, by ich oszukać.
Akunin pisze o tym zabawnie, podsumowując np klęskę Waleta i jego Mimi słowami: "Wycofywali się z Moskwy jak Francuzi - w wielkim przygnębieniu."
Jedno z oszustw ma za tło Maślenicę, której obrazy pamiętam z filmu "Cyrulik Sybirski", czas, gdy "Moskwa hucznie obchodziła Niedzielę Odpuszczenia Grzechów, ostatni dzień beztroskiego, zapustnego tygodnia. Jutro od świtu zacznie się post i modlitwy", ale dziś "na gwarnym placu



 nie tylko bawiono się



 i obżerano blinami.



 Przed bogatą, kupiecką Cerkwią Matki Boskiej Smoleńskiej długim szeregiem siedzieli żebracy, kłaniali się do ziemi, prosili prawosławny lud o przebaczenie i sami przebaczali.



Wiele osób podchodziło do nich z jałmużną - ten dawał blina, tamten stopkę wódki, jeszcze inny kopiejkę".
W opowieści takie ruskie smaczki, jak nazwy karczm: Katorga, Syberia i Etap, czy postać "jurodiwego", nawiedzonego, obłąkanego, uznawanego przez lud rosyjski za świętego.
Z przyjemnością spędziłam nad tą książką cały wieczór, zastanawiając się, czy nie poszukać zabawy w innych historiach przygód detektywa Fandorina opisanych przez Gruzina Grigorija Czhartiszwili przyswojonego Rosji pod nazwiskiem Borisa Akunina ( z japońskiego: łotr).

CYTAT:
"Na dziesięciu ludzi dziewięciu to tacy, którzy sami wszystko o sobie opowiedzą, byle byś tylko chciał słuchać. Przecież tak naprawdę nikt nikogo nie słucha - to zdumiewające. W najlepszym razie, jeśli człowiek jest dobrze wychowany, to poczeka na przerwę w rozmowie i znów zacznie mówić o sobie. A iluż ważnych i ciekawych rzeczy można się dowiedzieć, gdy się umie słuchać."