India's Unending Journay - Mark Tully

India's Unending Journay - Mark Tully

11-08-2015

Od dawna podziwiam Marka Tully



 pasję Indii. Zaczęło się od poruszenia mrocznymi reportażami w "Sercu Indii", potem " No Full Stops in India", której jeszcze nie zdążyłam opisać,  zaczynam czytać "India the Road Ahead". Podtytuł omawianej   książki brzmi - znajdując balans w czas przemiany. Jedną z idei Marka Tully jest hinduska niepewność pewności, którą autor traktuje jak lekcję pokory dla chrześcijan, pokazującą nam, że wiele dróg prowadzi do Boga. Wraca do niej w jedenastu reportażach z różnych miejsc Indii: od świętego miasta Puri



 nad Zatoką Bengalską po jeszcze bardziej święte Varanasi nad Gangesem.



 W między czasie możemy odwiedzić Irlandię i poznając miejsce, gdzie M.T. zaczynał swoje wykształcenie i spotkanie z chrześcijaństwem pozastanawiać się, jak to się stało, że ultra katolicką Irlandię sukces materialny uczynił miejscem agresywnie sekularyzowanym. Przy okazji wspomnień irlandzko- brytyjskich Mark Tully pisze o kształceniu w absolucie i lekcji pokory.  Opuszczamy Wielką Brytanię i jesteśmy w Indiach: w miejscach, które zmieniły Marka Tully, w Delhi,



gdzie autor uczył się otwartości na odmienność, na prawdziwość istnienia innych dróg poznania znaczenia życia i istoty Boga. Tam też doświadczył, że w chrześcijańskich kościołach sikhowie



 i hindusi są gotowi przyjmować komunię przekonani, że to zabezpiecza podobny kontakt z ich bogiem, jak przyjęcie błogosławionego w świątyniach i gurdwarach prasadu.



Znakiem tej otwartości jest też dodawane w hinduskich świętych pismach głoszących prawdę o bycie  słowa "neti, neti" oznaczające "to jeszcze nie wszystko, to nie wyczerpuje tematu". Mark Tully odbiera to jako postawę pokory wobec złożoności rzeczywistości (także duchowej), która jest różnie wyjaśniana w różnych religiach. Podobnie rozumie on też słowa Gandhiego o pięknie kompromisu. Podsumowując, że Indie nauczyły go pokory i akceptacji niepewności Mark Tully cytuje słowa Radhamrishnana



"w hinduizmie intelekt jest podporządkowany intuicji, dogmat doświadczeniu, zewnętrzna ekspresja rzeczywistości wewnętrznej".
Wśród reportaży jest też rozdział poświęcony stolicy stanu Chattisgarh



 miastu Rajpur i panującej w nim wrogości radykalnych hindusów do muzułmanów i chrześcijan. Symbolem ich ruchu jest zabroniony w niektórych stanach trójząb.  Mark Tully omawiając ten problem wspomina czas Podziału Indii podczas odzyskiwania niepodległości od Brytyjczyków. Podział ten tak zabolał Gandhiego, że nie wziął on udziału w uroczystościach uznania niepodległości Indii. Dla radykalnych hindusów Podział ten był zbezczeszczeniem Matki Indii, z której "ciała" oderwano cześć nazwaną Pakistanem.  Tully pisze też o zrażeniu do Indii atakiem na świętą dla sikhów świątynię w Amritsarze



 samych sikhów, dotychczas tych, którzy stanowili trzon indyjskiej armii i jej zabezpieczenie podczas zamieszek. Pisze też o tzw ryżowych chrześcijanach kupowanych dla wiary w Chrystusa. A także o pozostałościach systemu kastowego wśród indyjskich chrześcijan przejawiających się np w tym, że ktoś wzbrania się przyjąć komunię z rąk księdza dality.




  Mówiąc o chrześcijaństwie w Indiach M.T. pisze o o zgodzie Watykanu na użycie  podczas mszy form swojskich dla Indusów - wierni siedzący "po turecku" na podłodze, kapłan odprawia eucharystię przy niskim ofiarnym stoliku ubrany nie w komżę,  ale jak hinduski kapłan okryty jedynie szalem. Jeśli temat chrześcijaństwa w Indiach,



 to nie można zapomnieć o autorze "Złotej nici". Bede Griffith



 w"The Marriage of East and West" pisał: "żyjemy - na Zachodzie - połową naszej duszy, tą racjonalną, świadomą, a potrzebujemy odkryć inny wyraz siebie: intuicyjny, nieświadomy". Mówiąc o chrześcijaństwie M.T. cytuje słowa ze świętej księgi innej wielkiej mniejszości Indii, z Koranu:



 " Dla ciebie twoja religia, dla mnie moja". Zgodnie z monoteistycznym islamem boska cześć oddawana przez hindusów Matce Indii



 kłóci się z monoteizmem muzułmanów. Stąd propozycje radykalnych hindusów rozpoczynania szkolnego dnia śpiewem "Vande Materam" oddającego boską cześć Indiom uznali oni jako nadużycie wobec nich, 130 milionowej mniejszości Indii.

Dla zachęty przestawiłam tylko niektóre z poruszanych w "India's Unending Journay"  problemów.