Wojna i pokój (Rosja 1967)

Wojna i pokój (Rosja 1967)

04-05-2015
Wojna i pokój - byłem i będę zawsze

Reż. Siergiej Bondarczuk (Los człowieka, Borys Godunow, Oni walczyli za ojczyznę)
scen. Siergiej Bondarczuk i Wasilij Sołowiow wg powieści Lwa Tołstoja
rosyjski

Muzyka: Wiazcesław Owczinnikow (Andrej Rublow)

Zdjęcia: Anatolij Pietrycki
4 nagrody (w tym Złoty Glob i  Oscar za nieangielskojęzyczny film), 2 nominacje (do Oscara i BAFTA -  za scenografię)
1966
IMDb 7.7/10




Wojnę i pokój Lwa Tołstoja 



czytałam jeszcze w liceum. Podobnie jak inne jego rzeczy. Teraz wracam do klasyki, tu w adaptacji filmowej z 1967 roku.
Reżyser filmu Siergiej Bondarczuk



 jest też odtwórcą roli Pierre'a Bezuchowa. 



Żałuję, że nie widziałam filmu w kinie. Sceny batalistyczne bitwy pod Austerlitz i  pod Borodino wręcz porywają. Pokazano je z góry z ogromnym rozmachem. Ogień wybuchów, kłęby dymu,


 szeregi oddziałów maszerujących zabijać i umierać w niepokojącym porządku.



 Widziani z góry ludzie  maleją, czekająca ich śmierć ogromnieje.



Nabiera absurdu, wzmacnia znaczenie życia. Podobnie sceny wkraczania Francuzów



 do opuszczonej przez Rosjan podpalonej Moskwy, ich odwrót i umieranie w śniegach Rosji. Rozmach, realizm obrazów, współczucie, które budzą. Szczególnie w scenach, w których na bohaterów pada cień śmierci. W scenie z uwięzionym przez Francuzów Pierrem Bezuchowym,



w obrazach czekania na egzekucję, strachu przed śmiercią, doświadczania grozy umierania na oczach bohatera młodego bohatera, w momencie śmierci przy porodzie Lizy (Anastazja Wertyńska),  żony księcia Andreja Bołkońskiego (Wiaczesław Tichonow). Bardzo poruszały mnie jego refleksje w chwili utraty żony, a także w momencie zagrożenia własnego życia po zranieniu na polu bitwy.
Sam tytuł mówi o o wojnie i pokoju, więc oprócz scen wojny jest też czas zachwytu nad życiem Nataszy Rostowej (Ludmiła Sawieljewa),



zachwytu nad nią



dwóch zaprzyjaźnionych ze sobą mężczyzn: Pierre'a Bezuchowa i Andreja Bołkońskiego.



 Jej młodzieńcza fascynacja księciem Anatolijem Kuraginem (Wasilij Łanawoj),



która wystawia na próbę jej relacje z Bołkońskim.  To czas pokazania nam dwóch rodzin: chaosu w rodzinie Bołkońskich i ładu w rodzinie Rostowych.

Mimo zdumienia wobec śmierci (szczególnie nagłej, na wojnie) Lew Tołstoj traktuje wojnę 1812 roku broniącą Rosji przed Francuzami jako wojnę sprawiedliwą, w przeciwieństwie do wojny krymskiej, w której sam brał udział, wojny nie obronnej, ale ekspansywnej wobec cudzej ziemi, a więc zasługującej na klęskę.
Sam pomysł na powieść wiązał się z osobą bohatera Pierre'a Bezuchowa, którego pierwotnie Tołstoj chciał opisać jako dekabrystę wracającego z żoną w 1856 roku z zesłania na Sybir po powstaniu dekabrystów z 1825 roku. Gdy cofnął się do jego młodości uwagę jego zajął czas wojny Rosji z Napoleonem bardziej niż zmagania dekabrystów z caratem. Tołstoj swoją powieść zaczął pisać w 1856 roku, zakończył w 1869. Przepisywał powieść ośmiokrotnie, a niektóre fragmenty dwadzieścia sześć razy.  Zrezygnował z pragnienia przedstawienia późniejszych losów Biezuchowa -dekabrysty. Nie cenił tej powieści tak wysoko, jak ocenili ją inni.



CYTATY:
o miłości Andreja do Nataszy:
-  Я бы не поверил тому, кто бы мне сказал, что я могу так любить. Это совсем не то чувство, которое было у меня прежде. Весь мир разделен для меня на две половины: одна — она и там всё счастье надежды, свет; другая половина — всё, где ее нет, там всё уныние и темнота… (Nie uwierzyłbym, gdyby mi ktoś powiedział, że mogę tak kochać. To całkiem inne uczucie od tego, które doświadczałem wcześniej. Swiat podzielił się w moich oczach na dwie połowy: w jednej - ona i tam szczęście nadziei; druga połowa - tam, gdzie jej nie ma, tam smutek i ciemność.)

- Все любить — любить Бога во всех проявлениях. Любить человека дорогого можно человеческой любовью; но только врага можно любить любовью Божеской.

- Как тихо, спокойно и торжественно, совсем не так, как я бежал,  не так, как мы бежали, кричали и дрались; совсем не так, как с озлобленными и испуганными лицами тащили друг у друга банник француз и артиллерист, -- совсем не так ползут облака по этому высокому бесконечному небу. Как же я не видал прежде этого высокого неба? И как я счастлив, я, что узнал его наконец. Да! всё пустое, всё обман, кроме этого бесконечного неба. Ничего, ничего нет, кроме его. Но и того даже нет, ничего нет, кроме тишины, успокоения. И слава Богу!...

- Любовь есть бог, и умереть - значит мне, частице любви, вернуться к общему и вечному источнику. (Miłość jest bogiem, a umrzeć dla mnie części tej miłości oznacza powrócić do wspólnego i wiecznego źródła)

- Я чувствую, что я не только не могу исчезнуть, как ничто не исчезает в мире, но что я всегда буду и всегда был. Я чувствую, что кроме меня надо мной живут духи и что в этом мире есть правда.