Kwiaty (2014 Hiszpania - baskijski)

Kwiaty (2014 Hiszpania - baskijski)

30-03-2015
- przebudzenie i wierność
Reżyseria:Jon Garaño i  Jose Mari Goenaga
Język baskijski
Hiszpania
2014
tytuł: Loreak (Flovers)
5 nagród, 3 nominacje

 

Ana nie zdążyła jeszcze zajść w, być może odkładaną, ciążę, a już wchodzi w menopauzę. Lekarz obiecuje jej, że przytyje i posmutnieje. Ale Ana jest smutna i bez menopauzy. W jej małżeństwie słychać tylko słowa przywitania, a potem głosy z telewizora. Dlatego jej życie rozjaśnia się pewnego dnia, gdy Ana co czwartek zaczyna dostawać kwiaty.
Kim jest mężczyzna, który budzi ją do życia? Kto kładzie kwiaty przy autostradzie w miejscu wypadku pewnego mężczyzny?

Już we Wrocławiu zaczęłam się cieszyć na zapowiedziany Tydzień Kina Hiszpańskiego. Niecierpliwie wyczekując pierwszego filmu, w którym liczyłam w tle  na kolory  Andaluzji i światło kraju Basków.  Może dlatego zaskoczył mnie mrok i szarzyzna barw w kolejnym filmie, w Kwiatach. Tylko one stanowiły w tej historii kolorowy akcent dając nadzieję, zaznaczając wierność. Film where nothing happens and everything happens, jak napisał ktoś z krytyków. Kraju Basków tu nie widać. Wszystko dzieje się na budowie, gdzie pracuje dwoje z bohaterów, na wysokości w budce sterującego dźwigiem,

  w mieszkaniach trzech rodzin,

na autostradzie w miejscu, gdzie dochodzi do wypadku, w szpitalu, ulicznej kawiarni, kwiaciarni,


wreszcie w prosektorium i sali, gdzie studenci poznają tajemnice ludzkiego wnętrza pracując latami z martwym ciałem bohatera. Jego zamarznięta twarz zastyga na kilka lat. Zanim pochłonie ją ogień. Już pod jego nieświadomość dalej toczy się historia, w której więdną i rozkwitają ofiarowywane mu kwiaty.

Ludzie, których spotykamy, którzy wchodzą w nasze życie, czasem jednym gestem ofiarowanych bez słowa, ale regularnie kwiatów, stają się częścią naszej tożsamości, nie wiedząc o tym mogą czasem, jak to się stało z bohaterkami tej historii pomóc nacieszyć się z kimś wspomnieniami o utraconym synu, obudzić do życia w pół umarłe małżeństwo.

Zamknięciem historii są kwiaty jako gest wierności pamięci.

Oglądałam tę historię ciesząc się, że na moim stole rozkwitają  właśnie przyniesione mi przez kogoś bliskiego, żółte tulipany. 

 

Historia wymyślna, ale ciekawe studium ludzkich uczuć, relacji nie tylko między mężczyzną i kobietą, bardzo delikatnie i powściągliwie pokazanych w trzech związanych za sobą historiach:

- Kwiaty dla Any

- Bańat patrzy na wszystko z góry


- Kwiaty dla Beńata. Temat mijania się najbliższych, niedoceniania tego, co mamy w życiu,


przemijania, pamiętania lub nie o tych, którzy odchodzą. Z wciąż powracającym na ekranie obrazem martwego ciała jak znakiem memento mori. Ale i zwyciężanie tego kwiatami jako symbolem życia, pamięci, wdzięczności.

 

 

Pierwszy raz widziałam film w języku baskijskim. O Baskach

wiem niewiele: że żyją na granicy z Francją, nad Zatoką Biskajską,

więc w dużym stopniu z morza, że podkreślają swoją odrębność (tylko 7% uważa się za Hiszpanów), choć za niepodległością od Hiszpanii głosowało by zaledwie 30%, że najwyżej 10 % popiera ETA, organizację walczącą zbrojnie o niepodległość Basków od Hiszpanii. Założona w 1959 roku ma ona na koncie prawie tysiąc ofiar (w tym policjantów, wojskowych, sędziów, ale i przypadkowych cywili). Od 2011 zrezygnowała z terroryzmu. Co jeszcze? Baskiem był podróżnik Magellan, dwaj świeci: założyciel zakonu jezuitów  Ignacy Loyola, i znany w Indiach jezuita Franciszek Ksawery, pisarz Miguel de Unamuno, muzyk od Bolero - Maurice Ravel baskijskie korzenie miał Che Guevara. Mi kojarzy się ten kraj z festiwalem filmowym w San Sebastian. Teraz jeszcze z tą przejmującą historią, podczas której 55 minut patrzyłam na zastępowanie więdnących kwiatów  nowymi. W geście obdarowywania.