Źródło nadziei (Australia 2014)

Źródło nadziei (Australia 2014)

25-03-2015
 - w poszukiwaniu synów
The Water Diviner
2014
dramat wojenny
Australia
3 nagrody, 5 nominacji
IMDb 7.6/10



Po bitwie o Gallipoli



 australijski farmer (Russel Crowe) przyjeżdża w 1919 roku do Turcji w poszukiwaniu ciał swoich trzech synów.



Nocleg znajduje w Stambule w pensjonacie Aishy (Olga Kurylenko), wdowy po zabitym w tej samej wojnie Turku...


Gdy zobaczyłam, że na widowni wrocławskiego kina na debiut reżyserski Russela Crowe'a wykupiono zaledwie kilka miejsc, zwątpiłam, czy chcę ryzykować zażenowanie z powodu klęski lubianego aktora. Obejrzałam jednak film z ciekawością. Zainteresowana już  samym motywem bitwy pod Gallipoli, znanej mi z filmu z Melem Gibsonem Gallipoli. Między 25 kwietnia 1915 a 9 stycznia 1915 a zginęło tam ponad 100 tysięcy Turków i  aliantów, przede wszystkim Australijczyków



 i Nowozelandczyjków, którzy od tej bitwy  wyraźniej poczuli swoją odrębności wobec Brytyjczyków.

R.Crow pokazał nam w rozległych, malowniczych krajobrazach Australii i Turcji, zranionych obrazami zabijania i umierania sprzed 100 lat opartą na faktach  historię miłości ojca do synów. To taki film z tezą. Za pokojem, za siłą więzi rodzinnych, za leczeniem żalów między narodami.  Z motywem miłości większej od śmierci. Dobrze mi się go oglądało mimo że pokonawszy uprzedzenia (i Turków i Australijczyków przedstawiono tu jako ofiary wojny) kazano nam  wierzyć w krwiożerczych Greków.
Gdy minęło trochę czasu, wiedziałam już że dałam się uwieść gładkości obrazów, pobożności idei i obecności lubianego aktora. Wszystko z dystansu wydało mi się niezbyt prawdziwe, choć owinięte w kolorowy papierek. I pragnienie, by mnie rozczulić obecnością dziecka



 i obowiązkowy wątek miłości ponad podziałami.



 Raziło tendencyjne przedstawienie okrucieństwa Greków, przy wczuwaniu się w racje Turków. Obietnica, jaką ta historia jawiła się na samym początku,



 jeszcze z Australią w tle, nie spelniła się.  Gallipoli pozostało w mojej pamięci poruszone jedynie przejmującą historią Petera Weira (Gallipoli z 1981)