Szybki numer (2001 - Rosja)

Szybki numer (2001 - Rosja)

15-01-2015
- uwolnij mnie ode mnie samego

Reżyseria i scenariusz: Sergej Bodrow (starszy - Jeniec Kaukazu,  Dżingis Chan, Niedźwiedzi pocałunek)

Zdjęcia: Sergej Kozlow

1 nagroda na festiwalu w Moskwie za rolę - Władimir Maszkow

Język: angielski, rosyjski

dramat kryminalny

The Quickie, Давай сделаем это по-быстрому

 

2001

IMDb 6/10

 

Michael (Dean Stockwell) opowiada historię swojego przyjaciela, rosyjskiego gangstera Olega (Władimir Maszkow).



Na brzegu morza, w niedawno kupionym przez niego domu  spotyka się w Sylwestrowy wieczór cała utrzymywana przez niego rodzina. On sam zmęczony prowadzonym trybem życia



decyduje się wycofać, przekazując swój narkotykowo-zbrojeniowy biznes swojemu bratu. Mimo że światem Aleksa dotychczas była muzyka. To budzi oburzenie w ich matce, która nie chce, by Aleks tak zmarnował sobie życie jak Oleg. Oleg czuje się udręczony



- żalem do matki, która opuściła go w dzieciństwie odchodząc z kolejnymi mężczyznami, niepokojem z powodu grożącego mu niebezpieczeństwa, samotnością i pragnieniem śmierci. W tej pustce szansą dla niego wydaje się pojawienie się w domu Lizy (Jennifer Jason Leigh),



którą jego prawa ręka Dima (Sergej Bodrow młodszy), znany z powiedzenia DS (дело сделано)



zamawia z firmy eksterminacji karaluchów...

 

Ten film chciałam zobaczyć ciekawa, jak wygląda wcześniejsza (przed ostatnim filmem zrealizowanym tuż przed śmiercią Sieriozy młodszego pod lodem lodowca - "Niedźwiedzi pocałunek") współpraca ojca i syna, obu  Sergejów Bodrowych.

 

 

Liczyłam, że film będzie lekki, gangsterski, z akcją w Ameryce, z kryminalnym wątkiem. Zostawił jednak we mnie niepokój. Zmęczenie Olega zagranego sugestywnie przez Władimira Maszkowa,

 

świat przegrywanych w karty domów, zdradzanych kalekich mężów, pijanych matek doceniających swoich synów tylko na filmach nagranych w dzieciństwie, dziwek napraszających się, by bohater jeszcze raz postawił w ruskiej ruletce swoje życie, aby one miały okazję  zarobić, wszystko to  zmęczyło mnie. Tak bardzo, że aż rozumiałam bohatera, który jak już postanowił się wycofać, to poszedł w tym do końca. Wielkoduszny nawet wobec tych, o których zdradzie wie.

Film zaczyna się sceną jak nad amerykańskim miastem (Los Angeles?) helikopter wiezie statuę Matki Boskiej, osadzając ją w ogrodzie milionera-gangstera. W niej Oleg znajdzie pustą kopertę - zapowiedź śmierci. I od tego momentu czekamy, kto go zdradzi, z której strony nadejdzie śmierć. Smutny film, z którego obrazów nie mogę się wyzwolić.